Możliwe zakłócenia dostaw dwutlenku węgla w Wielkiej Brytanii stają się realnym problemem dla przemysłu spożywczego i rolnictwa. W centrum uwagi znalazła się nie tylko sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, lecz także wcześniejsze decyzje handlowe Londynu i Waszyngtonu, które – jak wskazują eksperci – ograniczyły krajową produkcję tego strategicznego gazu. Według ustaleń Onetu, skutki mogą odczuć zarówno rolnicy, jak i branża gastronomiczna, w tym popularne brytyjskie puby.
Problem niedoborów dwutlenku węgla w Wielkiej Brytanii narastał stopniowo, jednak dopiero w ostatnich tygodniach przybrał poważniejszy wymiar. CO2 jest kluczowym surowcem wykorzystywanym w wielu sektorach – od produkcji napojów gazowanych i piwa, przez pakowanie żywności, aż po zastosowania medyczne i przemysłowe.
Wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie, szczególnie w kontekście konfliktu z Iranem, przełożył się na wyższe ceny energii, a te z kolei ograniczyły produkcję w zakładach przemysłowych. Warto podkreślić, że dwutlenek węgla w Europie w dużej mierze powstaje jako produkt uboczny w procesach chemicznych, zwłaszcza przy produkcji nawozów i bioetanolu. Gdy te zakłady zmniejszają aktywność, natychmiast odbija się to na dostępności CO2.
Brytyjski minister handlu Peter Kyle w wystąpieniach medialnych próbował uspokajać nastroje, zapewniając, że rząd monitoruje sytuację i przygotowuje scenariusze awaryjne. Jednocześnie zaznaczył, że dostępność gazu ma znaczenie dla podstawowych elementów gospodarki, w tym sektora spożywczego i gastronomii.
Umowa handlowa USA–Wielka Brytania
Eksperci wskazują, że obecny kryzys nie jest wyłącznie skutkiem wydarzeń międzynarodowych. Istotną rolę odegrała zawarta wcześniej umowa handlowa między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi, którą promował były prezydent Donald Trump.
Porozumienie to doprowadziło do osłabienia krajowego sektora produkcji bioetanolu, który był jednym z głównych źródeł CO2 na Wyspach. W konsekwencji zamknięto zakład Vivergo w Hull, a fabryka Ensus w Teesside wstrzymała działalność. To właśnie te instalacje dostarczały znaczną część gazu wykorzystywanego w brytyjskim przemyśle spożywczym.
Decyzje te spotkały się z krytyką części ekspertów i przedstawicieli branży. W ich ocenie Londyn zbyt szybko zrezygnował z krajowych zdolności produkcyjnych, uzależniając się od importu i globalnych łańcuchów dostaw, które w sytuacjach kryzysowych okazują się niestabilne.
Awaryjne działania rządu i wsparcie dla zakładów bioetanolu
W obliczu rosnącego zagrożenia niedoborami rząd brytyjski zdecydował się na interwencję. Wprowadzono pakiet wsparcia o wartości 100 mln funtów, którego celem było przywrócenie produkcji w zakładzie Ensus w Teesside. Jak podkreślono, kluczowe znaczenie ma fakt, że CO2 powstaje tam jako produkt uboczny produkcji bioetanolu.
Zakład został ponownie uruchomiony i – według deklaracji władz – osiągnął już pełną zdolność produkcyjną w zakresie dwutlenku węgla. Rząd przekonuje, że działania te mają zabezpieczyć rynek przed najgorszym scenariuszem, w którym globalne dostawy zostałyby poważnie zakłócone, na przykład w wyniku blokady cieśniny Ormuz.
Przedstawiciele branży piwowarskiej również starali się tonować nastroje. Brytyjskie Stowarzyszenie Piwa i Pubów poinformowało, że nie odnotowuje obecnie bezpośrednich zagrożeń dla dostaw piwa, choć pozostaje w stałym kontakcie z rządem.
Rolnicy ostrzegają przed skutkami niedoboru CO2 dla produkcji mięsa
Znacznie większy niepokój panuje w sektorze rolnym. Dwutlenek węgla jest niezbędny m.in. do humanitarnego ogłuszania zwierząt przed ubojem oraz do pakowania mięsa w atmosferze ochronnej.
Katie Jarvis z Krajowego Stowarzyszenia Hodowców Świń zwraca uwagę, że już teraz w gospodarstwach gromadzi się nadwyżka zwierząt, których nie można skierować do uboju z powodu problemów w rzeźniach.
– Obawiamy się, że sytuacja na Bliskim Wschodzie może dodatkowo pogorszyć warunki i doprowadzić do poważnych konsekwencji dla dobrostanu zwierząt oraz finansów rolników – podkreśla.
Podobne stanowisko zajmuje John Powell z Brytyjskiego Stowarzyszenia Przetwórców Mięsa, który przyznaje, że wznowienie produkcji CO2 zwiększa bezpieczeństwo, ale nie rozwiązuje problemu w dłuższej perspektywie. Jego zdaniem kluczowe jest utrzymanie stabilnych, krajowych źródeł dostaw.
Powtarzające się błędy i brak wniosków po kryzysie energetycznym
Krytyczne stanowisko wobec działań rządu prezentują również środowiska naukowe. Chris Elliott z Queen’s University Belfast wskazuje, że obecna sytuacja przypomina kryzys z czasów wojny w Ukrainie, kiedy to ograniczenie produkcji nawozów doprowadziło do niedoborów CO2 w całej Europie.
– Powrót problemów sugeruje, że nie wyciągnięto wniosków z poprzednich doświadczeń – ocenia ekspert.
Jego zdaniem Wielka Brytania powinna była utrzymać strategiczne zdolności produkcyjne w kraju, zamiast polegać na globalnych rynkach. Podobne opinie pojawiają się również w analizach ekonomicznych publikowanych przez międzynarodowe media, które wskazują na rosnącą podatność Europy na zakłócenia w dostawach surowców przemysłowych.
Rząd odpiera zarzuty, podkreślając, że scenariusze niedoborów mają charakter planistyczny i nie oznaczają, że kryzys jest przesądzony. Jednocześnie zapewnia o ścisłej współpracy z sektorem prywatnym i gotowości do dalszych interwencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu