Dziennikarskie śledztwo dziennikarzy "The Guardian" odsłoniło odrażający mechanizm, w którym tysiące osób z całego świata zarabia na wojnie w Ukrainie, obstawiając jej przebieg na platformie Polymarket. W grze są miliony dolarów, a konkretne wydarzenia z frontu stają się elementem finansowej spekulacji.
Polymarket to tzw. rynek predykcyjny. Użytkownicy obstawiają, czy dane wydarzenie nastąpi. Kupują opcję „tak” albo „nie”. Jeśli mają rację – zarabiają. Jeśli nie – tracą pieniądze. Platforma działa na kryptowalutach i nie ma klasycznego bukmachera – kursy ustalają sami gracze.
Jeszcze w 2024 roku roczny obrót wynosił około 400 mln dolarów. Dziś taka kwota potrafi pojawić się w jeden dzień. To pokazuje skalę zjawiska.
W przypadku wojny w Ukrainie stawiane są konkretne zakłady, np. zakład na ponad 500 tys. dolarów dotyczy tego, czy Rosja zdobędzie Konstantynówkę. Wynik zależy od tego, czy amerykański Institute for the Study of War (Instytut Studiów nad Wojną) pokaże na mapie, że Rosjanie kontrolują określony punkt miasta – w tym przypadku stację kolejową.
Miasto od miesięcy jest pod ostrzałem. Nadal żyją tam cywile. Dla graczy to jednak tylko scenariusz do rozegrania.
Presja na źródła i próby manipulacji
Gracze nie ograniczają się do obstawiania. Próbują wpływać na to, jak opisywane są wydarzenia. Zdarzało się też, że krytykowali mapy publikowane przez analityków, uznając je za zbyt nieprecyzyjne, by rozstrzygać zakłady. Dochodziło też do prób kontaktu z autorami analiz. Chodziło o to, by zmienić sposób przedstawiania sytuacji na froncie. Instytut stanowczo to odrzucił i podkreślił, że nie zgadza się na wykorzystywanie swoich materiałów do hazardu związanego z wojną.
Jeśli wynik zakładu zależy od interpretacji danych, pojawia się pokusa, by na te dane wpływać.
Kontrowersyjne zakłady na konflikty i politykę
Wojna w Ukrainie to tylko fragment rynku. Na Polymarket pojawiają się zakłady dotyczące globalnych napięć politycznych i militarnych.
Jednym z największych rynków były spekulacje dotyczące relacji między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Na potencjalne zawieszenie broni postawiono około 280 mln dolarów. Dodatkowo ponad 7,5 mln dolarów dotyczyło scenariusza, w którym USA przeprowadzą atak militarny na Iran.
W społecznościach skupionych wokół platformy użytkownicy analizują szczegółowe scenariusze. Jeden z graczy pisał wprost o ryzyku wybuchu III wojny światowej, uzależniając swoje przewidywania od możliwego uderzenia w irański terminal naftowy na wyspie Kharg. Inni rozważali, czy przejęcie kontroli nad irańskim programem nuklearnym mogłoby doprowadzić do zakończenia konfliktu.
Dochodziło także do prób wpływania na przekaz medialny. W jednym z przypadków użytkownicy mieli grozić izraelskiemu dziennikarzowi, domagając się zmiany artykułu, aby spełnić warunki zakładu dotyczącego ataku Iranu na Izrael w konkretnym dniu.
Profesjonalizacja hazardu
Jedną z najbardziej jaskrawych postaci jest Joseph Francia – trzydziestokilkuletni absolwent ekonomii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Francia od lat zajmuje się analizą zakładów i strategii arbitrażowych.
Już podczas studiów wykorzystywał on różnice kursów między bukmacherami, obstawiając jednocześnie przeciwne wyniki i gwarantując sobie zysk. W 2025 roku, po utracie pracy, wrócił do tej działalności i założył społeczność Prediction Hunt na Discordzie.
W grupie tysiące użytkowników dzieli się strategiami. Monitorują tzw. „smart money”, czyli ruchy najbardziej skutecznych graczy. Analizują też potencjalne przecieki informacji, np. dotyczące decyzji banków centralnych czy wydarzeń politycznych.
Francia przyznaje, że obstawianie wojny jest problematyczne. Zwraca uwagę, że dla części osób Polymarket staje się źródłem informacji w świecie pełnym sprzecznych komunikatów, ale jednocześnie pozostaje narzędziem do zarabiania na tragedii.
Nate Silver, kryptowaluta UMA i spór o „prawdę”
Do rady doradczej Polymarket dołączył w 2024 roku znany analityk Nate Silver, który uznał rynki predykcyjne za użyteczne narzędzie do przewidywania przyszłości. Platforma zyskała rozgłos m.in. dzięki trafnemu przewidzeniu zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2024 roku, wbrew części tradycyjnych sondaży.
Jednak kluczowy problem dotyczy sposobu rozstrzygania zakładów. O wyniku decydują posiadacze kryptowaluty UMA. To oni głosują, czy dane wydarzenie uznać za spełnione.
Jak wskazuje analityk Ben Yorke, system zakłada, że uczestnicy będą kierować się prawdą, ale w praktyce zdarzają się błędy. Nie wiadomo też, kim są najwięksi posiadacze tokenów i czy sami nie biorą udziału w zakładach.
To oznacza, że o wyniku – a więc o pieniądzach – mogą decydować anonimowe osoby z bezpośrednim interesem w rozstrzygnięciu.
Rosnące ryzyko i presja na regulacje
Skala zjawiska zaczyna niepokoić polityków i ekspertów. Pojawiają się ostrzeżenia, że rynki predykcyjne mogą wpływać nie tylko na informacje, ale także na realne decyzje inwestycyjne.
Dane z Polymarket są analizowane przez część inwestorów jako wskaźnik nastrojów. Jeśli platforma będzie dalej rosnąć, może oddziaływać na rynki finansowe, a nawet fundusze emerytalne.
Równocześnie pojawiają się wezwania do regulacji. Amerykańscy senatorowie zwracają uwagę na ryzyko manipulacji, insider tradingu oraz wykorzystywania konfliktów zbrojnych jako narzędzia spekulacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu