Trump wytoczył ciężkie działa. Generał o polskiej misji ratowania NATO

Trump wytoczył ciężkie działa. Generał o polskiej misji ratowania NATO
Trump wytoczył ciężkie działa. Generał o polskiej misji ratowania NATOShutterstock
dzisiaj, 15:18

Groźby Donalda Trumpa o chęci wycofania Stanów Zjednoczonych z NATO powinniśmy traktować poważnie – twierdzą specjaliści. Nie należy się jednak załamywać, a w ocenie generała Stanisława Kozieja, Polska może odegrać ważną rolę w budowie nowej architektury bezpieczeństwa. Posłuchać może nas nawet Waszyngton.

Brak szybkiego sukcesu w wojnie z Iranem wywołał wśród amerykańskich rządzących nerwowość i spowodował poszukiwanie winnych tego stanu rzeczy. Najbardziej dostało się europejskim państwom NATO.

NATO ma problem. Trzeba spokojnie porozmawiać z USA

Sceptycyzm do NATO w rozumieniu sojuszu, skupiającego się na obronie Europy, Donald Trump wyrażał już podczas swej pierwszej kadencji. Z czasem zaczął zaostrzać retorykę, aż wreszcie doszło do tego, że zagroził możliwością porzucenia sojuszu. Wtórują mu jego najbliżsi współpracownicy.

- Jeśli chodzi o NATO, to decyzja należy do prezydenta. Gdy prosimy o pomoc lub zwykły dostęp do baz czy prawa przelotu, spotykamy się z pytaniami, przeszkodami lub wahaniem. Prezydent zwraca uwagę, że to nie jest żaden sojusz, jeśli tworzą go kraje, które nie stają po naszej stronie wtedy, kiedy ich potrzebujemy – mówił podczas wtorkowego briefingu prasowego Pete Hegseth, sekretarz obrony.

W podobnym tonie wypowiadał się też Marco Rubio. I gdy w Europie mocne słowa amerykańskich polityków wzbudzają poruszenie i oburzenie, eksperci namawiają, by wreszcie się obudzić, gdyż płynący z Waszyngtonu przekaz już się nie zmieni. I los sojuszu NATO takiego, jaki znaliśmy przez ostatnie 30 lat, jest przesądzony.

- Trump wielokrotnie już powtarzał, że Stany Zjednoczone będą broniły tych partnerów, którzy odpowiednia aktywnie płacą i się uzbrajają. A to oznacza, że postawił znak zapytania przy fundamentalnej kwestii w sojuszu obronnym, czyli przy zasadzie: „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. A jeśli będziemy sobie wybierali, kogo mamy bronić, to gdzie jest ten sojusz? – mówi DGP Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie i w Armienii.

Wtóruje mu generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Zwraca on uwagę, iż wypowiedzi Trumpa i jego ludzi to nie ich fanaberia, czy czy efekt złego humoru, ale ostre przedstawienie tego, co USA jasno zapisały w swych dokumentach strategicznych.

- Musimy poważnie traktować te głosy i to nie tylko dlatego, ze Trump się denerwuje na Europejczyków, bo nie chcą mu pomagać w niezbyt udanej wojnie w Iranie. Ale przede wszystkim dlatego, że amerykańska doktryna obronna jest taka, iż USA będzie minimalizowały swoje zaangażowanie w Europie i wyraźnie mówią, że Europejczycy muszą przejąć pełną odpowiedzialność za konwencjonalną obronę kontynentu. Nie jesteśmy w stanie zmienić tej strategii i dlatego zgodnie z nią, razem z Amerykanami, powinniśmy wypracować harmonogram europeizacji NATO, czyli przejmowania odpowiedzialności za obronę przez państwa europejskie – mówi generał Koziej.

Sojusznicy USA zostaną na lodzie? Nauczka z Zatoki Perskiej

Pytanie jednak, czy liderzy europejskich państw poważnie potraktowali zapowiedzi Donalda Trumpa, nawet te sprzed lat, gdy naciskał, by państwa wydawały na obronę przynajmniej 2 proc. PKB. Z jednej strony ogłoszono niby wielki, wart 800 mld euro program europejskich zbrojeń. Z drugiej zaś zachodnie społeczeństwa niechętnie patrzą na wydawanie coraz większych pieniędzy na wojsko. W ocenie ambasadora Nowakowskiego, europejscy liderzy poważnie traktują zagrożenie, ale jeszcze poważniej spoglądają na kolejne wybory i niechęć społeczeństw do zadłużania się na zbrojenia. To rodzi pokusę, aby państwa takie jak Polska, na wojsko wydające dużo i traktujące poważnie rosyjskie zagrożenie, skorzystały z oferty Trumpa i odwróciły się od europejskich zbrojeń, wybierając amerykańską ochronę. Ekspert przestrzega przed tego typu myśleniem, które może mieć krótki termin ważności.

- Liczenie na to, że my będziemy tym dobrym, którego Amerykanie obronią, to jest stawianie się w sytuacji kraju kompletnie satelickiego, co nie jest chyba dobre. A po drugie to jest próba burzenia jedności Zachodu z iluzoryczną nadzieją, że my będziemy tym „dobrym”. Doskonałym przykładem są kraje Zatoki Perskiej. Jeśli Amerykanie ogłoszą, że się stamtąd wycofują, to państwa, które były modelowymi sojusznikami USA, znajdą się twarzą w twarz ze wściekłym Iranem – mówi Jerzy Marek Nowakowski.

Uważa, iż Europa strategicznie silna jest jako całość, a w przypadku USA silniejszy sojusznik będzie bronił słabszego partnera tylko wtedy, gdy będzie miał w tym swój własny interes. Tymczasem ostatnie wypowiedzi prezydenta Trumpa pozwalają wątpić, czy w przypadku Polski zawsze tak będzie.

- Między wierszami powiedział, że on z Putinem rozmawia o sytuacji w NATO i chociaż nie jest to zachowanie, jak węgierskiego ministra spraw zagranicznych, ale dziwnie zmierza w tym kierunku – zaznacza dyplomata.

Misja Polski, by uratować NATO

Ta niezbyt miła dla Polski perspektywa nie oznacza, że nie mamy wyjścia i musimy po prostu zdać się na bieg wypadków. W opinii generała Stanisława Kozieja, Polska może odegrać ważną rolę w budowie nowej architektury bezpieczeństwa i to już w najbliższych miesiącach.

- Polska wręcz powinna inicjować tego typu debatę w Sojuszu, proponując uruchomienie konsultacji. W naszym interesie jest, aby uratować NATO w jego podstawowej funkcji, nawet w warunkach, kiedy Stany Zjednoczone będą się od niego dystansować – mówi generał Koziej.

Wojskowy namawia, aby opracowania harmonogramu przejmowania przez Europę odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu podjąć się już podczas zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze. I to właśnie Polska powinna być krajem, który porozmawia z USA, aby dały nam jeszcze trochę czasu na dostosowanie się i uratowanie NATO w „jego podstawowej funkcji”.

- Jesteśmy dobrym kandydatem, aby zaproponować coś takiego, gdyż jesteśmy w miarę bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i nie możemy być posądzani przez nikogo, że zależy nam na rozbiciu NATO. A wręcz przeciwnie, zależy nam na tym, aby zmodernizować relacje transatlantyckie stosownie do interesów amerykańskich – mówi generał Koziej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.