Szok na rynku ropy po wojnie USA i Izraela z Iranem. Kraje wprowadzają nadzwyczajne ograniczenia

Baryłki ropy
Świat reaguje na szok naftowyShutterStock
dzisiaj, 20:08

Od podwyżek cen biletów lotniczych po zamykanie szkół i czterodniowy tydzień pracy – rządy i firmy na całym świecie reagują na wzrost cen ropy i zmniejszenie dostępności tego surowca wywołane wojną USA i Izraela z Iranem oraz paraliżem transportu przez cieśninę Ormuz.

Rozpoczęta 28 lutego wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem wywołała szok na światowych rynkach surowców i wzrost cen ropy. Od początku konfliktu cena ropy Brent wzrosła z ok. 70 do 120 dolarów za baryłkę w poniedziałek.

Cieśnina Ormuz kluczowa dla światowych dostaw ropy

Kluczowym punktem pozostaje cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ok. jedna piąta światowych dostaw ropy i gazu. Szlak został sparaliżowany przez działania wojenne oraz zagrożenie atakami dronów i rakiet.

Najszybciej wzrost cen ropy odczuwa transport i logistyka, szczególnie branża lotnicza, gdzie paliwo stanowi 20–40 proc. kosztów operacyjnych. Ceny paliwa lotniczego wzrosły z 85–90 do 150–200 dolarów za baryłkę.

Linie lotnicze takie jak Air New Zealand, Qantas, SAS i Hong Kong Airlines, podniosły ceny biletów i dopłaty paliwowe, w niektórych przypadkach o ponad 35 proc. Finnair ostrzegł, że przy przedłużającym się konflikcie problemem może być również dostępność paliwa, co może zmusić część przewoźników do ograniczania lotów.

- To największy w historii szok podażowy na rynku ropy – powiedział agencji Associated Press badacz historii gospodarczej z Uniwersytetu Cornella, Nicholas Mulder. Jak dodał, zmniejszenie dostaw jest dziś trzy–cztery razy większe niż podczas kryzysów naftowych z 1973 i 1979 roku.

Kryzys w 1973 r. wywołało arabskie embargo na ropę do krajów wspierających Izrael podczas wojny Jom Kipur, a kryzys z 1979 r. – spadek produkcji ropy po rewolucji w Iranie.

Rządy na świecie wprowadzają nadzwyczajne środki oszczędzania energii

Państwa na całym świecie wdrożyły w minionych dniach szereg mechanizmów obronnych, od bezpośrednich interwencji cenowych po drastyczne ograniczenia konsumpcji.

Rząd Węgier wprowadził zakaz eksportu ropy oraz kluczowych paliw – oleju napędowego i benzyny – a także uwolnił rezerwy paliw wystarczające na 45 dni. Chorwacja wprowadziła limity cen paliw, a Litwa rozważa obniżenie akcyzy.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa – według agencji Reutera – rozważa interwencje na rynkach kontraktów terminowych na ropę przez Rezerwę Federalną, ograniczenie eksportu oraz zawieszenie federalnych podatków paliwowych. Rynek spekuluje też o skoordynowanym uwolnieniu rezerw przez państwa G7.

Część państw wprowadza środki oszczędzania energii. Pakistan zamknął szkoły na dwa tygodnie i wprowadził pracę zdalną. Tajlandia zawiesiła zagraniczne podróże służbowe urzędników i promuje korzystanie ze schodów zamiast wind, a Filipiny wprowadziły tymczasowy czterodniowy tydzień pracy. Wietnam i Bangladesz również zachęcają do pracy z domu i skróciły godziny otwarcia uniwersytetów.

Kryzys energetyczny może doprowadzić do globalnej recesji

Blokada cieśniny Ormuz zmusiła kraje takie jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak i Kuwejt do ograniczenia produkcji z powodu wyczerpania przestrzeni magazynowej.

Rurociągi omijające cieśninę Ormuz – m.in. saudyjski East-West do portu Janbu i emiracki Habszan–Fudżajra – mogą przesłać jedynie ok. 3–4,7 mln baryłek dziennie. To niewielka część potrzeb; ok. 85 proc. eksportu z Zatoki Perskiej pozostaje zablokowane.

Kryzys energetyczny uderza także w rynek nawozów. Przez cieśninę Ormuz przepływa ok. 30 proc. światowego eksportu komponentów do ich produkcji, m.in. mocznika, amoniaku i siarki. W USA część dostawców wstrzymała sprzedaż do czasu ustabilizowania cen, co – według rolników cytowanych przez BBC – podważa rentowność upraw bawełny, kukurydzy i soi.

Paliwo stanowi 50–60 proc. kosztów operacyjnych transportu morskiego. Armatorzy spowalniają statki, by ograniczyć zużycie paliwa, co wydłuża terminy dostaw towarów konsumpcyjnych.

Analitycy ostrzegają, że jeśli konflikt szybko się nie zakończy, ceny ropy mogą wzrosnąć do 150 dolarów za baryłkę, co ograniczyłoby globalny popyt i mogłoby doprowadzić do recesji – jak po wcześniejszych szokach naftowych w latach 1973, 1979 i 2008. (PAP)

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.