Premier był pytany w TVP Info ile mamy obecnie węgla w Polsce i kto oraz ile tego węgla sprowadził i ile jeszcze sprowadzi.

"Poleciłem w czerwcu ściąganie węgla dwóm spółkom, które się w tym wyspecjalizowały: PGE Paliwa i Weglokoks. To spółki, które mają dużo ludzi, którzy się na tym znają, ekspertów, departamenty, specjalistów i te spółki odpowiadają za przyspieszenie importu węgla. Ściągają węgiel z Kolumbii, Indonezji, z innych kierunków i następnie odsiewają ten węgiel, sortują po to, żeby odsiać ten węgiel o większym przekroju po to, żeby on się nadawał do tych pieców, które mogą spalać tylko tego typu węgiel" - powiedział premier.

Dodał, że są też piece, które mogą spalać miał węglowy i węgiel mieszany. "I te spółki ściągają coraz więcej tego węgla" - zaznaczył. Podkreślił, że kilka razy w tygodniu zbiera się sztab węglowy, który obserwuje "o ile przyrasta zakontraktowanie, ściągnięcie i transport węgla do poszczególnych zsypisk, z których mogą je odbierać składy węglowe". "Zamierzamy także zachęcać samorządy, rozesłaliśmy 1,5 miesiąca temu zapytanie do wszystkich samorządów, do wszystkich gmin, z informacją, że ten węgiel także odsiany jest dostępny na tych zsypiskach" - powiedział premier.

Reklama

Na uwagę, że tona węgla miała kosztować tysiąc złotych, a kosztuje ponad 3 tys. dla odbiorców indywidualnych, premier stwierdził, że to "rzeczywisty problem i główny nasz ból głowy". Przypomniał, że wprowadzono dodatek w wysokości 3 tys. zł dla rodzin, które opalają swoje gospodarstwa węglem.

Szef rządu stwierdził, że cena 3,5 do nawet 4 tys. za tonę węgla to cena zdecydowanie wysoka. "I dlatego będziemy proponować kolejne schematy działania w tym obszarze po to aby doprowadzić do spadku cen węgla" - zapowiedział. Pytany, kiedy można się spodziewać tych propozycji premier stwierdził, że "w najbliższych dniach". (PAP)