"Na podstawie informacji, które są dostępne dla opinii publicznej czy dla nas, polityków opozycji, nie widzę podstaw do wprowadzania stanu wyjątkowego. To jest bardzo daleko idący krok; nie wykluczam natomiast, że rząd ma taką wiedzę, którą nie dysponujemy" - powiedział w środę w Radiu Zet lider Porozumienia i były wicepremier oraz minister rozwoju Jarosław Gowin.

Jego zdaniem powinno się w tej sprawie odbyć niejawne posiedzenie Sejmu. "Premier powinien przedstawić argumenty za wprowadzeniem stanu wyjątkowego i dopiero na tej podstawie my, parlamentarzyści, posłowie, powinniśmy podejmować decyzję" - ocenił.

"Na pewno jest jakaś część wiedzy, którą dysponują służby, którą dysponuje wojsko, i jeżeli taka wiedza uzasadniałaby wprowadzenie stanu wyjątkowego, to nie wykluczam poparcia go przez Porozumienie" - zaznaczył.

Reklama

Odnosząc się do sytuacji osób koczujących na granicy polsko-białoruskiej opodal Usnarza Górnego, Gowin powiedział, że "podziela stanowisko Rzecznika Prawo Obywatelskich Marcina Wiącka, że tej garstce osób koczujących na granicy należało udzielić pomocy humanitarnej". "Należało od nich przyjąć wnioski azylowe i otoczyć ich opieką prawną, równocześnie jednak należało twardo zapowiedzieć, że to jest jednorazowy przypadek, i podjąć działania, które rząd rzeczywiście podjął, obliczone na uszczelnienie granicy polsko-białoruskiej" - powiedział.

Polityk dodał, że nikt, "w tym także my, politycy opozycji", nie powinien wykorzystywać tej sytuacji do "jakichś gier politycznych". "Tutaj chodzi o bezpieczeństwo państwa; mam nadzieję że rząd również nie gra tym bezpieczeństwem, wysuwając projekt stanu wyjątkowego" - podkreślił.

Premier Mateusz Morawiecki poinformował po wtorkowym posiedzeniu rządu, Rada Ministrów wystąpiła do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli na części województw podlaskiego i lubelskiego. Pas ten obejmie 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim) bezpośrednio przylegające do granicy z Białorusią.