W sobotę podczas posiedzenia Rady Krajowej PO Borys Budka zrezygnował z funkcji szefa PO, a z funkcji wiceszefów Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz. Następnie b. premier Donald Tusk i Borys Budka zostali wybrani na wiceprzewodniczących PO, a zadania przewodniczącego Platformy wykonuje od tego momentu Tusk - jako najstarszy wiekiem wiceszef partii. Wiceszefami PO pozostali Tomasz Siemoniak, a także Rafał Trzaskowski, który jeszcze w czwartek w TVN 24 deklarował, że jeśli Budka zrezygnuje, jest gotów kandydować na szefa PO.

"Ponieważ prezydium Platformy Obywatelskiej podjęło jasną decyzję, że teraz nie jest czas na organizację wyborów, w związku z tym, ja to przyjmuję do wiadomości i dzisiaj wszyscy patrzymy w przyszłość" - zapewnił Trzaskowski w środę pytany przez dziennikarzy o zamiany w kierownictwie partii. "Dzisiaj należy się cieszyć z tego, że Platforma jest silna, że wszystkie reflektory skierowane są na nas i absolutnie mam nadzieję, że będziemy silniejsi i że wygramy wybory parlamentarne" - powiedział.

Trzaskowski dopytywany, czy na sto procent nie opuści Platformy Obywatelskiej przed wyborami w 2023 r. odpowiedział: "Nie opuszczam Platformy Obywatelskiej, nigdzie się nie wybieram". Zapewnił, że będzie pracował z PO tak, jak do tej pory i podkreślił, że nigdy wcześniej nie był w żadnej innej partii. "I mam nadzieję, że Platforma będzie tylko i wyłącznie rosła w siłę i będzie coraz silniejsza" - dodał.

Przypominał też, że sam Donald Tusk zapewnił, że wybory w PO się odbędą. Zaznaczył jednak, że te wybory mogą się odbyć nawet za dwa lata. "Ja w tej chwili patrzę w przyszłość. Tak zadecydowali koleżanki i koledzy, ja to absolutnie przyjmuję do wiadomości. Dzisiaj nie jest czas na organizację wyborów, tylko na pracę nad tym, żeby Platforma Obywatelska była jak najsilniejsza. I wszyscy się w to będziemy angażować" - powiedział Trzaskowski.

Zapewnił także, że jak zawsze, jest gotów do angażowania się w pracę nad wzmacnianiem PO w tym miejscu, za które odpowiada, tj. wspierając Platformę ze strony samorządowej.

Tusk pytany w poniedziałek, jaką przyszłość widzi dla Trzaskowskiego w PO odpowiedział, że rozumie skąd jest ta ciekawość. "Przyjeżdżam budząc pewne emocje i zainteresowanie, zostaję szefem Platformy, która ma tak kapitalnego, młodszego ode mnie lidera opinii publicznej, najpopularniejszego polityka, też z własnymi ambicjami uzasadnionymi, nieomal prezydenta - w trudnych warunkach nieomal został prezydentem rok temu, więc ludzie myślą, że to musi budować jakieś napięcie, a to buduje raczej, na pewno we mnie i na pewno w Rafale Trzaskowskim, świadomość, że z tego może być kapitalna synergia" - powiedział Tusk.