Syreny alarmowe i poderwane F-16. Premier ujawnia, jaki obiekt spadł na Lubelszczyźnie

Donald Tusk
Posiedzenie sztabu w związku z obiektem w polskiej przestrzeni powietrznejX.com
30 lipca, 09:46
aktualizacja 30 lipca, 10:55

W czwartek rano doszło do groźnego incydentu – polską przestrzeń powietrzną naruszył najprawdopodobniej rosyjski pocisk balistyczny CH-101. W reakcji na zagrożenie natychmiast poderwano myśliwiec F-16 i uruchomiono procedurę SPO-13 wraz z syrenami alarmowymi. Premier Donald Tusk poinformował na posiedzeniu w Lublinie, że polskie wojsko było w pełnej gotowości do zestrzelenia rakiety, która ostatecznie spadła w miejscowości Tarnawa-Kolonia.

Powietrzny incydent nad Polską. Poderwano myśliwiec F-16

Do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej doszło w czwartek rano, w trakcie zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na obiekty we wschodniej części Ukrainy. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, nieznany obiekt został wykryty przez polskie systemy o godzinie 3:40.

W celu pełnego rozpoznania i ewentualnego przechwycenia intruza natychmiast skierowano w ten rejon wojskowy myśliwiec F-16. O godzinie 3.46 obiekt zanikł z radarów, a prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w rejonie miejscowości Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie.

Procedura SPO-13 i syreny alarmowe. Cała akcja trwała 13 minut

W związku z wykryciem zagrożenia natychmiast wdrożono procedurę SPO13 (SPO-13) oraz uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób poinformowania ludności cywilnej o ryzyku uderzenia z powietrza.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przekazał na platformie X, że cała procedura oraz alarmowanie trwało około 13 minut. Procedura SPO-13 zawarta jest w Krajowym Planie Zarządzania Kryzysowego i reguluje zasady ostrzegania wojsk oraz cywilów w przypadku zagrożeń z powietrza.

Premier Donald Tusk: Wszystko wskazuje na rosyjski pocisk CH-101

Szczegółowe informacje dotyczące incydentu przekazał premier Donald Tusk podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego w Lublinie. Szef rządu ujawnił pierwsze ustalenia dotyczące niezidentyfikowanego wcześniej obiektu.

– Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania – powiedział premier Donald Tusk.

Szef rządu podkreślił również zdecydowaną reakcję polskich sił zbrojnych. – Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot – zaznaczył.

Służby pracują na miejscu. Brak informacji o ofiarach i stratach

Od wczesnych godzin porannych w miejscu upadku rakiety pracują służby podległe MSWiA. W posiedzeniu zespołu wzięła udział rzeczniczka resortu Karolina Gałecka oraz minister Marcin Kierwiński, którzy udali się na Lubelszczyznę na polecenie szefa rządu.

Premier Tusk uspokoił, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym i nie doprowadziła do tragedii. – Nie ma żadnych informacji na szczęście o ofiarach ani o stratach. Nie było bezpośredniego zagrożenia w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym – poinformował szef rządu, dodając, że według pierwszych raportów odpowiednie służby zadziałały w tej sytuacji „bardzo szybko”.

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.