Upały uderzają w Polskę, a tysiące pracowników walczy o przetrwanie. Choć klimatyzacja wydaje się dziś standardem, co dwudziesty biurowiec w kraju to „szklana pułapka”. Nadchodzą jednak zmiany. Ministerstwo Pracy szykuje rewolucję w przepisach – po przekroczeniu konkretnej temperatury szef będzie musiał przerwać pracę i... odesłać pracownika do domu, wypłacając mu pełną pensję.
Koszmarny raport z polskich miast. Jeden szczegół obnażył prawdę o biurowcach
Z analizy przeprowadzonej przez ekspertów BNM Real Estate Advisory na siedmiu największych rynkach komercyjnych w kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Katowice i Łódź) wyłania się niepokojący obraz. Średnio co dwudziesty budynek oferujący przestrzenie biurowe (blisko 5%) nie posiada żadnej stacjonarnej instalacji klimatyzacyjnej.
Rekordzistą jest Łódź. Tam wskaźnik budynków bez chłodzenia szybuje aż do 13%. To bezpośredni efekt lokalnej specyfiki – miasto słynie z pięknych, pofabrycznych loftów i zabytkowych kamienic zaadaptowanych na biura. Choć przestrzenie te wyglądają stylowo, ich modernizacja to często droga przez mękę. Na montaż zewnętrznych agregatów czy kucie ścian nie zgadzają się konserwatorzy zabytków, a barierą dla mniejszych firm bywają też gigantyczne koszty technologii.
Gorąca statystyka w liczbach:
- 5% – tyle biurowców w głównych miastach Polski nie ma klimatyzacji.
- 1 na 21 – tylu budynków dotyczy ten problem.
- 13% – to niechlubny rekord Łodzi, wynikający z dużej liczby obiektów zabytkowych.
Pułapka 30 stopni na termometrze. Ludzki mózg po prostu wysiada
Praca w przegrzanym pomieszczeniu to nie tylko kwestia dyskomfortu i spoconej koszuli – to udowodniony naukowo paraliż naszej efektywności. Kiedy temperatura wewnątrz dobija do 30°C, ludzki mózg zaczyna drastycznie zwalniać. Międzynarodowe badania fińsko-amerykańskiego zespołu ekspertów wykazały, że w takich warunkach wydajność pracowników biurowych spada o około 9% w stosunku do temperatury optymalnej (21–22°C).
Koniec z dobrą wolą szefa. Ministerstwo szykuje rewolucję i bat na pracodawców
Obecnie polskie prawo jest dla pracodawców bardzo łaskawe. Gdy termometr w biurze wskaże 28°C, szef ma obowiązek zrobić tylko jedno: dostarczyć załodze darmowe napoje. Skrócenie godzin pracy czy wysłanie ludzi do domów zależy dziś wyłącznie od jego empatii i dobrej woli.
To się jednak zmieni. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szykuje rewolucję w przepisach BHP, która ma wejść w życie w 2027 roku. Po raz pierwszy w historii zostaną wprowadzone sztywne, nieprzekraczalne limity temperatur:
- 35°C wewnątrz pomieszczeń – po przekroczeniu tej granicy w biurze, pracodawca będzie miał ustawowy nakaz natychmiastowego przerwania pracy.
- Zachowanie pensji – pracownicy za czas przestoju otrzymają pełne wynagrodzenie.
Przepisy przewidują oczywiście bezpieczniki, by kraj nie został całkowicie sparaliżowany. Z obostrzeń wyłączone będą m.in. służby mundurowe, transport publiczny, opieka zdrowotna, żłobki oraz gastronomia. Dla właścicieli starych, nieklimatyzowanych obiektów komercyjnych ta nowelizacja kodeksu pracy brzmi jednak jak wyrok: albo zainwestują w nowoczesne systemy chłodzenia, albo podczas letnich fal upałów ich biznesy po prostu staną w miejscu.
Zobacz także: Kiedy pracownik otrzyma wynagrodzenie mimo faktycznego nieświadczenia pracy?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu