Atak z użyciem broni podczas gali korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie może przynieść polityczne korzyści prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, ponieważ ludzie współczują ofierze – ocenił w rozmowie z PAP amerykanista prof. Tomasz Płudowski. Przypomniał, że taka sytuacja miała miejsce w lipcu 2024 r.
Prezydent USA Donald Trump został w sobotę wieczorem czasu miejscowego ewakuowany przez Secret Service z kolacji z korespondentami Białego Domu, podczas której padły strzały. Podejrzany otworzył ogień w lobby hotelowym i został ujęty przez służby. Ewakuowano też pierwszą damę Melanię Trump, wiceprezydenta J.D. Vance'a oraz innych członków gabinetu. Zdarzenie było transmitowane na żywo w telewizjach.
Według Tomasza Płudowskiego, motywy sprawcy mogą mieć podłoże polityczne lub wynikać z problemów psychicznych. - Oczywiście możliwości jest wiele. Często takie działania podejmują osoby z problemami lub bardzo świadomi i aktywni przeciwnicy polityczny, którzy uważają, że dany polityk podejmuje działania szkodliwe dla kraju - zauważył amerykanista.
- Instynktownie czuję, że raczej nie jest to osoba o poglądach konserwatywnych - dodał Płudowski.
"Taki atak sprzyja ofierze"
Ekspert podkreślił też, że pod względem politycznym sobotnie wydarzenie może stać się narzędziem retorycznym w rękach Trumpa i wzmocnić jego pozycję polityka. - Takie ataki sprzyjają ofierze. Ludzie się identyfikują z ofiarą, próbują jej świadomie czy nieświadomie, współczuć - zaznaczył amerykanista.
Przypomniał, że podobna sytuacja miała miejsce w kampanii prezydenckiej w USA, podczas wiecu wyborczego w Pensylwanii w lipcu 2024 r. - Wtedy pomogło to Trumpowi. Jeśli teraz miałoby którejś stronie pomóc to właśnie jemu - dodał.
Płudowski ocenił też, że reakcja służb po oddaniu strzałów była szybka, skuteczna i „nie była to sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia”. Natomiast służby - jak mówił ekspert - „nie poradziły sobie z zabezpieczeniem drogi wyjścia, czy niedopuszczeniem do tego, by różnego rodzaju narzędzia zostały wniesione na tę salę”.
Strzały na kolacji z Trumpem
Na gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie oprócz prezydenta USA i członków gabinetu, np. sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha, obecni byli znani dziennikarze i politycy. Goście wydarzenia ukrywali się pod stołami na sali balowej.
Podejrzany otworzył ogień w lobby hotelowym i został ujęty przez służby. Był uzbrojony w strzelbę, pistolet i wiele noży. Dziennik „Los Angeles Times” przekazał, że podejrzany to 31-letni Cole Tomas Allen z miasta Torrance w Kalifornii. Jest zarejestrowany jako wyborca niezależny.
Prokurator USA w Dystrykcie Kolumbii Jeanine Pirro poinformowała, że napastnikowi zostaną postawione dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy oraz napaści na funkcjonariusza federalnego z użyciem niebezpiecznej broni - przekazała BBC.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu