Robert Grey, wiceminister spraw zagranicznych powołany na stanowisko pod koniec września, został odwołany. Jak podała „Gazeta Wyborcza”, do dymisji doszło, ponieważ „zataił fakt współpracy ze służbami USA, mimo że był o to pytany”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych tej wersji wydarzeń nie potwierdza.
„Odwołanie wiceministra Roberta Greya wynika ze zmiany koncepcji kierownictwa MSZ. Stanowczo dementujemy bezpodstawne doniesienia niektórych mediów, że dymisja ta ma związek z rzekomym zatajeniem przez niego współpracy z amerykańskimi służbami” – można przeczytać na oficjalnej stronie resortu.
Z kolei na łamach portalu Onet.pl minister Witold Waszczykowski komentował to wczoraj w sposób następujący: – Nie pozyskaliśmy w ostatnim czasie żadnej nowej wiedzy w sprawie pana Roberta Greya, która stawiałaby go w niekorzystnym świetle.
Szef MSZ nie widział też żadnego problemu w tym, że w resorcie pracowała osoba z obcym obywatelstwem, chociaż jak informował resort spraw zagranicznych, Robert Grey miał również polski paszport.
Żaden z komunikatów nie stwierdza wprost, że Robert Grey nie był współpracownikiem amerykańskich służb. Spytaliśmy o to rzeczniczkę MSZ Joannę Wajdę. – Wiążący jest komunikat, który znajduje się na naszej stronie – stwierdziła.
Robert Grey urodził się w 1973 r. w Rawie Mazowieckiej jako Robert Piotr Grygielko. Z Polski wyjechał w latach 80. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Massachusetts oraz stosunki międzynarodowe na New School University w Nowym Jorku. Później pracował m.in. dla ONZ. Do Polski wrócił w 2010 r. Pracował m.in. w Instytucie Studiów Wschodnich, był także doradcą Zarządu Polskiego Holdingu Obronnego/Grupy Bumar.
W maju 2016 r. Grey został doradcą ministra Witolda Waszczykowskiego. Później awansował na podsekretarza stanu odpowiedzialnego za „dyplomację ekonomiczną oraz politykę amerykańską i azjatycką”. – Gdyby się okazało, że pan Grey jest lub był współpracownikiem, to minister Waszczykowski powinien odejść ze stanowiska. Ale ja nikogo za rękę nie złapałem. Jednak patrząc na błyskotliwą karierę tego pana, na to, jakie funkcje pełnił w młodym wieku, to prawdopodobne jest, że miał pewne kontakty z wywiadem amerykańskim – mówi DGP osoba związana z polskim wywiadem. Jak dodaje, ponoć członek rodziny Greya jest funkcjonariuszem polskich służb i teraz może mieć problemy.
W tym kontekście warto przypomnieć, że swego czasu ministrowi Waszczykowskiemu odebrano poświadczenie bezpieczeństwa upoważniające do dostępu do informacji niejawnych stanowiących tajemnicę państwową. Tak sprawę na Twitterze komentował były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, z którym Waszczykowski swego czasu współpracował, ale potem ich drogi się mocno rozeszły: „USA to sojusznik i przyjaciel, ale wzięcie ich agenta na naszego wiceministra to nadmiar łaski”.
Na stronie MSZ można przeczytać, że obecnie „Ministerstwo planuje w inny sposób wykorzystać wiedzę i doświadczenie Roberta Greya”.