Po przegłosowaniu w środę przez Senat Brazylii impeachmentu prezydent Dilmy Rousseff Wenezuela odwołała z Brasilii swego ambasadora i ogłosiła, że zamraża stosunki z tą stolicą. Odwołanie Rousseff lewicowy rząd w Caracas określił jako "zamach stanu".
Byłą lewicową prezydent oskarżono o podejmowanie decyzji budżetowych bez konsultacji z parlamentem oraz przestępstwa polegające na zawieraniu umów kredytowych w instytucjach finansowych kontrolowanych przez państwo i braniu kredytów bez zgody Kongresu.
Amerykański Departament Stanu poinformował tymczasem po ogłoszeniu impeachmentu, że przyjął do wiadomości odsunięcie Rousseff od władzy, ma jednak nadzieję, że Brazylia podtrzyma bliskie stosunki z USA.
Sama Rousseff powiedziała swym zwolennikom, którzy zebrali się w stolicy kraju Brasilii, że nie jest niczemu winna, a Senat pozbawiając ją urzędu dopuścił się "parlamentarnego zamachu stanu". Oświadczyła też, że odwoła się do Sądu Najwyższego i będzie "kontynuować walkę".
"Nie żegnam się teraz z wami. Jestem pewna, że mogę powiedzieć +Do rychłego zobaczenia+" - dodała. (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu