Hadaj: Przystawmy karabiny do głów terrorystów

Marcin Hadaj
Marcin HadajGazetaPrawna.pl
18 lipca 2016

Pytanie, które nasuwa się samoistnie po czwartkowym zamachu w Nicei, jest oczywiste: jak długo jeszcze Europa, a także chrześcijański, cywilizowany świat będzie udawać, że problem islamskiego terroryzmu jest marginalny?

Że jest skutkiem działań grup ekstremistów, którzy owszem istnieją, ale nie stanowią realnego masowego zagrożenia dla przywiązanych do wolności i swobód antyfanatycznych mieszkańców demokratycznych państw prawa? Czy w kolejnym zamachu zorganizowanym przez oszalałego z nienawiści do „niewiernych” musi zginąć prezydent Stanów Zjednoczonych? Czy może premier Wielkiej Brytanii? Albo papież? Czy grupa mentalnie tkwiących w średniowieczu tak zwanych bojowników Daesh (o żadnym Państwie Islamskim nie ma mowy; państwo to organizacja legalna, a Daesh to terroryści zasługujący na sąd i więzienie już za samą przynależność do tej struktury) musi zaopatrzyć się w broń atomową, by syty zachodni świat zareagował na ten nowotwór tak, jak należy to zrobić od dawna, czyli ostrym skalpelem w celu usunięcia do cna? Czy w Europie lub w USA musi zginąć kilka milionów ludzi, byśmy użyli naszych czołgów, samolotów i okrętów i spalili napalmem psychopatów z Daesh? Ile jeszcze ofiar są w stanie zaakceptować światowi przywódcy, by wreszcie zaczęli odpowiednio, to jest bezkompromisowo, chronić swoich obywateli i wspierać demokrację, która dzisiaj w starciu z islamskim terroryzmem przestaje sobie radzić pozbawiona mocy i twardości politycznych liderów? Czy w ramach absurdalnego trwania w politycznej poprawności, która utrudnia nazywanie zła złem, nawet jeśli to zło potencjalne i niezrealizowane, jeszcze długo sami będziemy zakładać sobie na szyję sznur, stawać na krześle i czekać, aż jakiś islamski radykał kopnie je z wielką radością? Bo właśnie tak zachowuje się dzisiaj zachodni świat: zamiata problem islamski pod dywan, zamyka oczy na obelgi, udaje, że z drzewa spadł liść, kiedy Europa dostaje raz za razem w twarz islamską rękawicą, która jest coraz twardsza i coraz silniej chłoszcze nam policzki. Jedyne, na co stać polityków, to głupawe i puste wpisy na Twitterze, składanie urzędowych kondolencji ambasadorom i zapalanie zniczów wśród złożonych wcześniej wieńców w miejscach, gdzie doszło do rzezi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.