Ekspert: Kompromis ws.TK i wystąpienie do Trybunału Sprawiedliwości UE

1 czerwca 2016

Polska powinna zawrzeć kompromis ws. Trybunału Konstytucyjnego, a potem wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości UE o sprawdzenie, na ile procedura ochrony praworządności ma umocowanie w traktatach UE - uważa dr Michał Kuź, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Komisja Europejska postanowiła w środę wysłać do polskich władz opinię ws. praworządności. Powód - to brak rozwiązania kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Opinia podsumowuje prowadzony od 13 stycznia br. dialog z polskim rządem na temat sytuacji wokół TK. To pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury ochrony praworządności. Treść opinii jest poufna. Jak twierdzą unijne źródła, jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.

"Optymalnym rozwiązaniem dla Polski jest zawarcie kompromisu wewnętrznego, ustabilizowanie sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego i niezależnie od tego podjęcie działań mających na celu zbadanie umocowania w traktatach zastosowanej przez Komisję Europejską procedury ochrony praworządności. Optymalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby te działania nastąpiły jednocześnie" - powiedział PAP Kuź.

Jak mówił, chodzi o to, by "z jednej strony pokazać naszą dojrzałość i pewną wolę polityczną zawierając kompromis, a z drugiej zaraz potem - na wszelki wypadek - gwoli przyszłych praktyk w Unii Europejskiej poprosić Trybunał Sprawiedliwości o sprawdzenie podstaw stosowania procedury".

Według niego takie działanie jest ważne, nie tylko w interesie Polski, ale ogólnie w interesie UE. "Chodzi o to, żeby pewne reguły sobie ustalić i dzięki temu będziemy wiedzieli, na czym stoimy, będziemy wiedzieć, jakie są granice kompetencji instytucji europejskich" - powiedział Kuź.

Poza tym - zaznaczył ekspert - ta sytuacja utrudnia Polsce bardzo wiele w polityce europejskiej. "Polityka europejska, chcąc nie chcąc, jest konsensualna i nie zawsze rządzi się formalnymi regułami. W naszym interesie jest zawarcie kompromisu" - ocenił.

"Komisja Europejska jak każda struktura biurokratyczna musi udowodnić, że jest do czegoś potrzebna i że jest sprawna. Ostatnio pojawiało się wiele zastrzeżeń co do działania KE, w związku z tym ona jest również głodna pewnego - nazwijmy to - politycznego sukcesu. Prestiż KE w ostatnim czasie został mocno nadszarpnięty np. w wyniku tego, że mówi się, że tylko silne państwa europejskie uprawiają politykę europejską, a Komisja Europejska jest bezwolnym narzędziem albo tylko takim kwiatkiem do kożucha polityki niemieckiej" - powiedział Kuź.

Jego zdaniem, ten sukces "byłby bardziej smakowity", gdyby udało się pokazać, że KE jest strukturą, która "trzyma rękę na pulsie". "Komisja Europejska chciałaby, żeby doszło do kompromisu i chciałaby być akuszerem tego kompromisu, tak, żeby pokazać, że ona ma pewną władzę nad tymi nowymi rządami w Europie środkowo-wschodniej" - powiedział Kuź.

Tak czy inaczej - przewiduje ekspert - przy obecnych warunkach politycznych ostatni ewentualny krok uruchomionej przez KE procedury ochrony praworządności zostanie zawetowany, "co najmniej przez Węgry, a w tej chwili wiadomo, że także przez Wielką Brytanię".

Przyjęta w 2014 roku procedura przewiduje, że jeżeli po wydaniu opinii KE wskazane problemy nie zostaną rozwiązane w rozsądnym terminie, to kolejnym etapem jest wydanie przez KE zaleceń z określonym terminem rozwiązania.

Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7 unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności. Jednak, aby stwierdzić poważne naruszenie zasad rządów prawa, konieczna jest jednomyślność państw członkowskich.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.