Wielkie protesty wywołuje obecność żywego zwierzęcia na scenie paryskiej Opery. Sprzeciwiają się temu obrońcy praw zwierząt.

Opera na placu Bastylii w stolicy Francji, na scenie spektakl "Mojżesz i Aaron", jednak to nie inscenizacja dzieła Arnolda Schoenberga, nigdy niedokończonego przez autora, lecz obecność jednego z "aktorów" wzbudza falę protestów. Na scenie, w szklanej gablocie dwukrotnie pojawia się żywy byk. Wśród obrońców praw zwierząt - oburzenie.

Petycję w sprawie "uwolnienia" byka, podpisaną przez 20 tysięcy osób, skierowano na ręce minister kultury Fleur Pellerin. Byk, imieniem Easy Rider, nie wygląda na maltretowane zwierzę, niezadowolone z obecności na scenie. Dyrekcja paryskiej Opery wydała oficjalne oświadczenie, w którym zaznacza, że to nie pierwszy raz, gdy w spektaklu uczestniczy żywe stworzenie. Podkreślono, że Easy Rider ma się świetnie i jest doskonale traktowany. Jego hodowca zaznacza, że także muzyka bykowi nie przeszkadza. Jest do niej przyzwyczajony, bo w oborze rolnik puszcza swoim rogatym podopiecznym dzieła wielkich kompozytorów.

Reklama