Jedna z moich redakcyjnych koleżanek poszła kiedyś na wywiad z Ewą Kopacz, wtedy jeszcze minister zdrowia, w koralach. Pani minister przez dłuższy czas zamiast odpowiadać na konkretne pytania, egzaltowała się kształtem, kolorem i długością naszyjnika, który bez wątpienia mógł być ładny. A potem mówiła przez dwie godziny o niczym. Polska ulica określa takie mówienie jednym konkretnym słowem, którego w DGP nie przystoi przywoływać. I tak doskonale wiedzą Państwo, co mam na myśli.
Potem pani minister została panią premier. Jak pokazał czas, było to jedną z najgorszych decyzji namaszczającego ją Donalda Tuska, bo właśnie w tym momencie było już jasne, że PO odda władzę. Nie tylko dlatego, że ludziom opatrzyły się już mierne twarze tych, którzy sami przestali wierzyć w to, co mówią – świadomie nie piszę „w swój program”, bo z jego zrębami zaczęliśmy mieć do czynienia dopiero po przegranej Bronisława Komorowskiego. Wcześniej – przez wiele lat, ale szczególnie w okresie rządów jednego z najgorszych premierów, jakich mieliśmy, czyli Ewy Kopacz, mamiono nas właśnie błyskotkami. A to gwiazda sportu na listach wyborczych, a to smaczny kotlecik w pociągu, a to konstatacja z ust pani premier „ja jestem kobietą”, wygibasy w ramach udawanego kierowania ruchem ulicznym albo skok przez kałużę – chwyty sprawdzone i skuteczne, tyle że w latach 90., kiedy Aleksander Kwaśniewski wygrywał wybory opalenizną i uznaniem dla disco polo. Jednym słowem: opakowanie. Ale jak to miało wyglądać, kiedy dla minister zdrowia w czasie ważnego wywiadu istotniejsze są korale niż problemy chorych i chorego systemu opieki zdrowotnej?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
