Rosyjsko-Polskie Centrum Dialogu i Porozumienia zaprzecza, jakoby wyjazd uczniów z Podlasia na Krym był polityczną prowokacją. Strona rosyjska twierdzi, że chodziło jedynie o pokazanie dzieciom miejsc, w których tworzyli najwybitniejsi rosyjscy pisarze i poeci. Tymczasem konkurs wiedzy o Rosji, w którym nagrodą była wycieczka do kraju naszych sąsiadów, dotyczył Syberii.
Reklama

Trzynaścioro uczniów i absolwentów podlaskich szkół spędziło na anektowanym przez Rosję półwyspie kilka dni. Zwiedzali muzea, kąpali się w Morzu Czarnym i spotkali się z samozwańczymi władzami Krymu. "Z naszej strony, to nie była żadna prowokacja” - mówi Polskiemu Radiu szef Rosyjsko-Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia Jurij Bondarienko.

Negatywnego oddźwięku w tej sprawie nie rozumie też sekretarz Rosyjskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego w Polsce Andrzej Romańczuk, który towarzyszył podlaskiej młodzieży w wycieczce na Krym. Twierdzi przy tym, że uczniowie byli przed wyjazdem szykanowani przez władze oświatowe, a niektórych zastraszano.

Bondarieko z moskiewskiego Centrum Dialogu dodaje, że nikt nie zmuszał uczniów, ani ich rodziców do odwiedzenia anektowanego przez Rosję półwyspu. Natomiast młodzi ludzie mówią, że w tym wyjeździe dostrzegli szansę zobaczenia miejsc, które są związane z najwybitniejszymi rosyjskimi poetami i pisarzami.