Z Doniecka przyjechałam, gdy zbombardowano budynek obok mojego domu, sąsiada pobito, a kuzyn gdzieś zaginął. Uznałam, że nie ma na co dłużej czekać, i uciekłam. W marcu ma zapaść decyzja, czy możemy tu zostać. Myślą państwo, że mamy szansę? – Wita wyciąga dokumenty potwierdzające, że złożyła wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Niestety, według nas takiej szansy nie ma
Wita ma 36 lat, średnie wykształcenie, 10-letnią córkę, jakieś 300 dolarów oszczędności, kilka pierścionków, jeden nawet z perłami, dwa złote łańcuszki, srebrną bransoletkę, tablet i smartfon. Ma jeszcze dwie walizki z ubraniami i kilka książek. Nie ma za to reszty z nie za dużego majątku, zbieranego, odkąd skończyła 18 lat i zaczęła pracować jako sprzedawczyni w butiku, a potem sekretarka.
– Raczej nie mam co liczyć na to, że moje mieszkanie przetrwa. Prędzej czy później na pewno ktoś je splądruje, o ile budynek w ogóle nie zostanie zrównany z ziemią. Trudno. Ale nie mogłam tam dłużej zostać. Mąż odszedł ode mnie i naszej córki osiem lat temu. Nie wiem, gdzie jest, ani co się z nim dzieje. Rodzice zmarli dwa i trzy lata temu. Zostałyśmy same. A tam codziennie ktoś z naszych bliskich, sąsiadów, znajomych, dalszej rodziny zostawał ranny, ginął, znikał, tracił mieszkanie, wracał pobity do domu. Tego już się nie dało dłużej wytrzymać. Córeczkę na krok bałam się z domu wypuścić – opowiada kobieta. Gdy miesza herbatę, trzesą jej się dłonie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.