Pojawiła się druga w tym roku biografia Tadeusza Mazowieckiego. Jej autor Roman Graczyk podszedł do bohatera dużo bardziej krytycznie niż Andrzej Brzeziecki („Biografia naszego premiera”). I napisał świetną książkę, choć zapomniał o najważniejszym z jej rozdziałów.
W pewnym sensie te książki dobrze oddają dwa główne nurty polskiej opinii publicznej. Biografia Brzezieckiego usatysfakcjonowała tych, którzy w Mazowieckim widzą mądrego i dalekowzrocznego założyciela III RP. Postać pomnikową, którą jego dawny asystent trochę „uczłowieczył” – pisząc o rodzinie czy o zmaganiach byłego premiera z melancholijnym usposobieniem. Książka Graczyka jest dla tych, którym z III RP nie po drodze.
Tak jak zresztą samemu Graczykowi, który streszcza ewolucję swojego stosunku do popularnego „Żółwia” w bardzo zgrabnym autobiograficznym wstępie. Od szacunku z czasów „Więzi” i pierwszej Solidarności, poprzez identyfikację z „naszym premierem” w czasie wojny na górze, do stopniowego rozczarowania. Zwłaszcza tym, że Mazowiecki tak łatwo stał się listkiem figowym PO. Zwłaszcza po 2005 r., gdy partia Donalda Tuska ostentacyjnie porzuciła projekt IV RP. Dla Graczyka szczególnie istotna jest kwestia lustracji. Bo należy do tych publicystów, którzy uważają, że III RP powinna rozliczyć się z komunistyczną przeszłością. Takie stanowisko doprowadziło zresztą Graczyka do odejścia z „Gazety Wyborczej”, w której pracował od początku lat 90.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.