Telewizja BBC wyemitowała dziś charakterystyczną mini-debatę między eurosceptycznym konserwatystą a jego pro-europejską koleżanką partyjną. Wystąpiło w niej dwoje konserwatystów: jeden z wiodących eurosceptyków, poseł Philip Davies i nastawiona pro-europejsko daleka krewna Churchilla Laura Sandys.
Reklama

Sandys powtórzyłą klasyczne argumenty za utrzymaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej: "Nasz kraj musi zasiadać przy każdym najwyższym stole. To jego historia i przyszłość. Więc pomysł odejścia z największego rynku świata jest moim zdaniem bardzo nierozsądny. Potrzebny nam ten handel i musimy mieć wpływ na jego warunki".

"Co roku Unia to coraz mniejsza część globalnej gospodarki. Cały wzrost gospodarki światowej pochodzi z Chin, Indii, Ameryki Południowej - i tam powinniśmy być obecni" - skontrował ją Philip Davies. Na argument o utracie wielu miejsc pracy związanych ze współpracą w Unii odparł zaś, że Wielka Brytania ma ogromny deficyt handlowy z resztą Unii: "O ile więcej miejsc pracy w Unii zależy od handlu z nami. Możemy więc wynegocjować bardzo dobre warunki handlowe, bo oni potrzebująa nas bardziej niż my ich..."

Są to zasadnicze argumenty eurosceptyków i euroentuzjastów które powtarzać się będą w debacie o przyszłości brytyjskiego członkostwa aż po referendum przewidziane najpóźniej na koniec 2017 roku.