Jak mówi Dietmar Brehmer, przewodniczący towarzystwa, marsz to zwrócenie uwagi na codzienne problemy osób bezdomnych i ubogich, a są one bardzo poważne. "Ci ludzie nie mają żadnego wsparcia. To są najbardziej samotne osoby, jakie można sobie wyobrazić. Osoby, które nie mają wsparcia rodziny, nie mają mieszkania, nie mają pracy. Kończy się to alkoholizmem, kończy się to cmentarzem, często anonimowym." - mówi Brehner, zaznaczając że trzeba się społecznie zainteresować tymi ludźmi.
Uczestnicy marszu podkreślają, że przyszli protestować, bo nie mają innego wyjścia.
W tym roku uczestnicy marszu zwracali uwagę głównie na brak mieszkań komunalnych i socjalnych, a zdaniem organizatorów w mieście jest wiele pustostanów, które można by przeznaczyć na lokale dla takich osób. Poza tym wytknięto władzom niewłaściwe priorytety - zdaniem uczestników, miasto wydaje środki na budowę takich obiektów jak Międzynarodowe Centrum Kongresowe zamiast pomagać najpierw mieszkańcom.
Reklama
Reklama