Brytyjski premier David Cameron rozmawiał w Ankarze o działaniach wobec Państwa Islamskiego. Stosunek Turcji do walki z dżihadystami w Iraku i Syrii budzi zastrzeżenia Zachodu. Po spotkaniu z premierem Turcji Ahmetem Davutoglu David Cameron powiedział jednak, że jest zadowolony ze współpracy.

Premier Wielkiej Brytanii oświadczył, że oba wywiady współpracują ręka w rękę, aby udaremnić powrót do kraju brytyjskim dżihadystom walczącym w Syrii w szeregach Islamskiego Państwa i al-Kaidy. Cameron powiedział, że omawiał z szefem tureckiego rządu sposoby ich zatrzymywania i - jeśli to możliwe - ścigania sądowego.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska chciałyby, aby Turcja odegrała bardziej aktywną rolę w walce z islamskim Państwem w Syrii i Iraku. Zachodnie media zarzucały Turkom, że niedawno biernie przyglądali się oblężeniu przez dżihadystów położonego na samej granicy z Syrią kurdyjskiego miasta Kobani. Niechęć Ankary do kurdyjskiego separatyzmu jest tak głęboka, że władze nie zgodziły się przepuścić przez granicę tureckich Kurdów, gotowych walczyć w obronie swoich pobratymców w Syrii. Według doniesień, tureccy żołnierze bratali się z islamistami. Brytyjskie media twierdzą też, że Turcy zwolnili z więzień 180 zatrzymanych islamistów i w zamian za wypuszczenie grupy swoich zakładników w Iraku pozwolili im zasilić szeregi Państwa Islamskiego. Byli wśród nich dwaj brytyjscy muzułmanie.

Reklama