Dzieci w zerówce wciąż uczą się z jej ćwiczeń katechezy, a środowisko radiomaryjne się oburza: Teresa Piotrowska to farbowana katoliczka - czytamy we "Wprost".

Zanim nowa szefowa MSW trafiła na dobre do polityki, uczyła religii. Napisała nawet podręcznik – ćwiczenia do katechezy dla dzieci „Bóg naszym ojcem”. Książka – już czwarte wydanie – wciąż jest w sprzedaży. W podręczniku można znaleźć na przykład definicję rodziny: „Z mamusią, tatusiem, siostrą i bratem tworzymy RODZINĘ. Rodzice troszczą się o nas. To oni pierwsi przyprowadzili nas do pana Jezusa w dniu naszego Chrztu Świętego. Od tego momentu Pan Jezus jest naszym Przyjacielem”.

Jednak politycy PiS, zwłaszcza związani ze środowiskiem Radia Maryja, od lat wytykają byłej katechetce zdradę nauki Kościoła. „Nasz dziennik” w 2012 opublikował tekst o „misji kanonicznej według Piotrowskiej”, uznając że opowiada się ona „przeciwko życiu, małżeństwu i ewangelizacji za pośrednictwem środków społecznego przekazu” (chodziło m.in. o głosowania w sprawie ochrony życia, definicji małżeństwa, czy kontroli Krajowej Rady po tym jak odmówiła miejsca na multipleksie Telewizji Trwam).

Piotrowska głosuje zawsze tak, jak cała Platforma. Nie wyłamuje się, nie była nawet nigdy związana z frakcją konserwatystów w PO, nie chodziła na spotkania tej grupy. Wolała zawsze sejmowy gabinet Kopacz.

Światło na jej poglądy rzuca jej książka wywiad-rzeka z Michałem Nowakowskim wydana na potrzeby jednej z kampanii wyborczych Platformy. Pytana o marsze równości: „(…) w ogóle ich nie rozumiem, bo nie rozumiem, że można wyjść na ulicę i demonstrować swoją seksualność (…)”. Parytety dla kobiet? „Absolutna bzdura. Jeśli kobieta chce być politykiem, to jest. (…) Gdybyśmy je mieli wprowadzić, trzeba by robić polowania na kobiety, żeby je zmuszać do kandydowania.”