Politycy różnie oceniają efekty wczorajszego szczytu w Brukseli. Unijni przywódcy zdecydowali, że Jean-Claude Juncker będzie nowym szefem Komisji Europejskiej. Podczas szczytu podpisane zostały też umowy stowarzyszeniowe z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją.

Andrzej Halicki z PO mówił w radiowej Trójce, że wyjątkowo ważne było podpisanie umów stowarzyszeniowych z trzema państwami, bo - jak powiedział - to kolejny krok ku wspólnej Europie. Zaznaczył, że Gruzja i Mołdawia są bardzo zaawansowane w kwestii integracji gospodarczej, a Mołdawia dodatkowo w sprawie ruchu bezwizowego. Halicki oceniając podpisanie porozumienia z Ukrainą, powiedział, że prezydent Petro Poroszenko i ukraiński rząd są zdeterminowane w dążeniu do integracji, a to dobrze wróży.

Z kolei, doradca prezydenta Jan Lityński przekonywał, że wybór Jean-Claude'a Junckera to dobry sygnał dla Unii, bo świadczy o porozumieniu Partii Ludowej i socjaldemokratów. Jak ocenił Lityński, w obliczu tendencji antyeuropejskich jest to bardzo pozytywne, a to, że wyborowi Junckera sprzeciwili się tylko Cameron i Orban świadczy o przegrywaniu myślenia antyeuropejskiego.

Włodzimierz Czarzasty z SLD jest zdania, że szczyt w Brukseli przyniósł tylko dobre informacje. Powiedział, że Mołdawia, Ukraina i Gruzja zrobiły krok do przodu, a nasz kraj powinien się z tego cieszyć. Pogratulował też nowemu szefowi Komisji Europejskiej i Partii Ludowej, z której się wywodzi. Polityk SLD dodał, że cieszy się, że socjaliści go poparli, bo to gwarantuje potrzebną w czasie kryzysu ukraińskiego stabilność.

Tymczasem, Joachim Brudziński z PiS niepokoił się o politykę jaką będzie prowadził Jean-Claude Juncker. Stawiał pytania, czy nowe szefostwo nie oznacza zacieśnienia relacji bankowych, federalizacji, czy marginalizacji państw starej Unii.

Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu z kolei uważa, że podczas szczytu w Brukseli Polska poniosła porażkę, bo niewiele uzgodniono w sprawie forsowanej przez Donalda Tuska unii energetycznej. Rozenek ocenił, że jest to porażka polskiego rządu.

Politycy nie chcieli spekulować na temat szans objęcia przez Polaków stanowisk szefów komisji. Jednak zarówno Joachim Brudziński jak i Andrzej Rozenek podkreślali, że zapowiedzi o szansach między innymi Radosława Sikorskiego czy Donalda Tuska okazały się tylko mrzonkami.