Operacja "Trynkiewicz" będzie kosztować miliony. Tymczasem odpowiedzialny policjant zrezygnował

7 lutego 2014

Oficer policji kierujący pionem, którego zadaniem miało być przeprowadzenie "operacji Trynkiewicz", nagle zrezygnował - dowiedział się dziennik.pl. Sam rachunek za inwigilację pedofila i mordercy sięgnie milionów, a wielu ekspertów podkreśla, że nie może się ona udać.

Nagle, przed dwoma tygodniami, ze stanowiska dyrektora biura służby kryminalnej w Komendzie Głównej Policji zrezygnował inspektor Marek Ślizak. Aktualnie biurem kieruje "pełniący obowiązki" dyrektora inspektor Mariusz Wiatr. Nie ma on jednak doświadczenia w kierowaniu dużymi strukturami policji - do niedawna był wyłącznie komendantem miejskim policji w Kielcach. Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że w ogóle nie ma on zastępcy, który nadzorowałby pion techniki operacyjnej.

W operację może być - każdej doby - zaangażowanych nawet 16 funkcjonariuszy. To niezbędne minimum, aby zapewnić skuteczną inwigilację, a im samym konieczną rotację. Na same tylko pensje dla członków tego zespołu trzeba będzie wydać w ciągu pół roku 400 tysięcy złotych. Dalsze koszta tej operacji jak samochody, sprzęt elektroniczny, to drugie tyle. Tymczasem dyrektorzy służby więziennej już zapowiedzieli, że będą chcieli, aby sąd przynajmniej dziesięciu wychodzących na wolność przestępców uznał za "niebezpiecznych".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.