Kilkanaście poparzeń i jedna ofiara śmiertelna - to policyjny bilans tegorocznej nocy Sylwestrowej. Z kolei straż pożarna wyjeżdżała na akcje gaśnicze blisko 700 razy. 7 osób zginęło w pożarach tej nocy.

"To najtragiczniejsza noc noworoczna, jaką pamiętam" - mówi rzecznik Komendanta Głównego Straży Pożarnej. Paweł Frątczak podkreśla w TVPInfo, że bilans Sylwestra jest przygnębiający. Do najtragiczniejszego wydarzenia doszło w Rudzie Śląskiej, gdzie zginęły 4 osoby. Dwie - w pożarze w Węgrowie, a jedna w Gdyni.

Od wczoraj strażacy wyjeżdżali na akcje gaśnicze blisko 700 razy. Połowa z tych pożarów powstała po północy.

Rzecznik Straży przypomina, że minionej nocy wszystkie osoby zginęły w pożarach tam, gdzie czuły się najbezpieczniej, a więc we własnych domach.

Reklama

Tymczasem policja ocenia tegoroczne sylwestrowe imprezy jako stosunkowo spokojne. Policyjny bilans - to kilkanaście poparzeń i jedna ofiara śmiertelna.

Do najpoważniejszego incydentu doszło w okolicach Międzychodu gdzie przez bezmyślność pijanego kierowcy zginęła 5-letnia dziewczynka. Mężczyzna chciał się popisać przed znajomymi, kręcąc tak zwane bączki swoim autem. Nie opanował go i uderzył w matkę z córką na poboczu. Dziecko zginęło na miejscu - matka została ranna. Policja ustala, kto spośród trójki zatrzymanych kierował pojazdem.

W przypadku poparzeń petardami nie doszło do poważniejszych uszkodzeń ciała. Najpoważniejszy wypadek miał miejsce w Gryfinie, wczesnym popołudniem. Tam petarda wybuchła w dłoni dziewięcioletniej dziewczynki. Dziecko przyniosło znalezioną racę do domu i bez wiedzy rodziców, odpaliło ją w mieszkaniu.

Niespokojnie było na drogach. W 102 wypadach zginęło 9 osób a 127 zostało rannych. 147 kierowców było nietrzeźwych. To bilans podobny do roku poprzedniego. Nad bezpieczeństwem prawie 70 imprez masowych w Polsce czuwały tysięce funkcjonariuszy policji w całej Polsce.