Ani MSZ, ani warszawski ratusz nie chcą płacić za szkody w rosyjskiej ambasadzie

Spalona przez narodowców budka przy ambasadzie rosyjskiej
Spalona przez narodowców budka przy ambasadzie rosyjskiejNewspix / JAKUB NICIEJA
26 listopada 2013

Warszawski ratusz nie zapłaci rachunku, jaki polskim władzom wystawiła rosyjska ambasada. Do MSZ wpłynęła nota, w której ambasada wylicza szkody, jakie 11 listopada powstały na terenie placówki. Rachunek to 11 tysięcy dolarów, ale nikt nie chce zapłacić.

Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski tłumaczy, że notę przesłano do stołecznego ratusza."MSZ nie zajmuje się ani wydawaniem zgód na demonstrację, ani zabezpieczeniem placówek dyplomatycznych dlatego przekazał notę do urzędu miasta" - wyjaśnił Wojciechowski.

Z kolei, warszawski ratusz uważa, że nie jest adresatem takiej noty. Jak podkreśla rzecznik urzędu miasta Bartosz Milczarczyk, ratusz nie widzi powodów dla których ma zapłacić za szkody, które powstały nie z winy miasta.

"To nie ratusz organizował Marsz Niepodległości" - mówi Milczarczyk. Jego zdaniem to także miasto jest poszkodowane. Straty spowodowane przez burdy oszacowano na około 120 tys. zł i także urząd miasta będzie starał się odzyskać te pieniądze dodaje rzecznik.

11 listopada podczas marszu organizowanego przez narodowców, doszło do burd przy ambasadzie rosyjskiej, spłonęła budka policyjna, na teren placówki rzucano petardy i race.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.