Nagły zwrot akcji ws. zatrzymanego po interwencji w domu Sakiewicza. Policja zabrała głos

Policja
Nagły zwrot akcji ws. zatrzymanego po interwencji w domu Sakiewicza. Policja zabrała głosShutterstock
dzisiaj, 18:49
aktualizacja dzisiaj, 18:49

Stołeczna policja wydała komunikat ws. podejrzanego o serię fałszywych alarmów. Jeden z nich doprowadził do interwencji służb w domu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Zatrzymany 53-latek został zwolniony do domu.

W sobotę policja poinformowała, że w piątek wieczorem funkcjonariusze zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów, które skutkowały m.in. interwencją w mieszkaniu należącym do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.

Telewizja pisała, że „pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb”, które są informowane jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją znajdowały się osoby, które chcą targnąć się na swoje życie lub znajdują się tam ładunki do zdetonowania. MSWiA informowała, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi, „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.

Policja tłumaczy zwolnienie 53-latka

W niedzielę Komenda Stołeczna Policji na platformie X poinformowała, że zwolniono zatrzymanego w tej sprawie mężczyznę. „Prowadzone przez Policję dalsze czynności, analiza zabezpieczonych materiałów i danych teleinformatycznych doprowadziły do nowych ustaleń w sprawie. Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej. Przeprowadzone czynności i szczegółowa analiza materiału dowodowego nie potwierdzają jego bezpośredniego i świadomego udziału w rozsyłaniu fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia” - wyjaśniono.

W związku z tym mężczyzna został zwolniony, a jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego - poinformowano. Policja podkreśliła, że mężczyzna współpracował z funkcjonariuszami, rozumiał powagę sytuacji i deklarował chęć pomocy w wyjaśnieniu sprawy. „Tym samym statusem zostaną objęte także dodatkowe dwie osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców” - dodano.

To nie koniec sprawy

W komunikacie podkreślono, że postępowanie ma charakter rozwojowy. Warszawscy policjanci, przy wsparciu specjalistów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz we współpracy z prokuraturą, kontynuują „intensywne działania mające na celu ustalenie i zatrzymanie osób odpowiedzialnych za organizowanie i rozsyłanie fałszywych alarmów”.

Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów. „Mając na uwadze liczbę incydentów oraz ich zakres, Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o przejęciu prowadzonego śledztwa przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji” - dodała warszawska policja.

W piątek Telewizja Republika informowała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie relacjonował: „Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko”.

Do informacji odniosła się wówczas policja. Przekazała, że policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. „Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki” – przekazywała policja.

O sprawę był pytany w piątek minister Kierwiński. - Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszeniami. Zareagowały wszystkie służby państwa i te reagują w sposób jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny — odpowiedział szef MSWiA. Dodawał, zwracając się do dziennikarza Republiki: „Państwo od początku bardzo głośno krzyczeli, że to są nieuprawnione interwencje. Natomiast interwencje nie dotyczyły działalności państwa stacji, ale konkretnych, sformułowanych gróźb”.

W sobotę do sprawy na platformie X odnosili się m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki oraz prezydent Karol Nawrocki. Szef BBN zapowiedział wystąpienie do ministra Kierwińskiego o informację nt. działań podległych mu służb ws. „nękania dziennikarzy Telewizji Republika”. Prezydent Nawrocki wskazał, że „jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji – to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica” - napisał.

Kierwiński w odpowiedzi na wpis Grodeckiego ocenił, że stawiana przez szefa BBN teza jest nieprawdziwa, a policja interweniowała „w związku z możliwym zagrożeniem życia”.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.