Europoseł Jacek Kurski (SP) zaapelował we wtorek w Gdańsku do Lecha Wałęsy i Andrzeja Wajdy o zwrot dotacji Amber Gold na film o b. prezydencie. Ocenił też, że w związku z zatrudnieniem na gdańskim lotnisku Michała Tuska minister transportu powinien się oddać do dyspozycji premiera.

Michał Tusk pracując dla portu lotniczego w Gdańsku jednocześnie współpracował z prywatnymi liniami lotniczymi OLT Express, których właścicielem była spółka Amber Gold.

Kurski powiedział, że minister transportu Sławomir Nowak (lider pomorskiej PO) sprawuje nadzór nad Przedsiębiorstwem Państwowym Porty Lotnicze, które - jak stwierdził europoseł - jest strategicznym udziałowcem Portu Lotniczego w Gdańsku. Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze mają ok. 30 procentowe udziały w porcie; większość udziałów należy do woj. pomorskiego i gminy Gdańsk.

Lider SP zadał publicznie pytanie, "jak to dzieje, że w ramach pomorskiej PO dochodzi do zaproponowania pracy w porcie (Michałowi Tuskowi - PAP) w Gdańsku, czyli w jednostce podległej ministrowi Nowakowi". "Czy jest możliwe, że minister transportu nie wiedział o tym, że syn Donalda Tuska jest zatrudniony w podległej mu jednostce?" - mówił europoseł.

Reklama

Kurski pytał też, jak to możliwe, że Nowak nie reagował na oczywisty konflikt interesów w związku z tym, że Michał Tusk jednocześnie obsługiwał dwie firmy o sprzecznych interesach.

Solidarna Polska domaga się jak najszybszej informacji i wyjaśnień od Nowaka o tym, jaki jest jego udział w całej sprawie.

Reklama

Kurski wyraził też zdziwienie, że Nowak nie zażądał jeszcze oddania się do jego dyspozycji dyrektora Portu Lotniczego w Gdańsku Tomasza Kloskowskiego. PAP nie udało się skontaktować z Kloskowskim - jest na urlopie.

Rzecznik prasowy portu Michał Dargacz informował w poniedziałek PAP, że "zarzut o pracy Michała Tuska w OLT Express jako w konkurencyjnej firmie wynika z nieznajomości branży". "Tu nie ma mowy o żadnej konkurencji, tutaj był wspólny interes, gdyż lotnisko współpracuje z każdą linią lotniczą i każdej pomaga" - tłumaczył.

Spółka Amber Gold była też jednym ze sponsorów filmu "Wałęsa" Andrzeja Wajdy. Katarzyna Fukacz-Cebula, dyrektor zarządzający Akson Studio, producenta filmu, odmówiła podania kwoty przekazanej przez Amber Gold, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Według Kurskiego "byłoby czymś niezwykle niestosownym, niemoralnym, symbolicznie hańbiącym dla samego bohatera tego filmu, gdyby ten filmowy pomnik Lecha Wałęsy zbudowany był na krzywdzie tysięcy Polaków oszukanych przez firmę Amber Gold, która jest sponsorem i donatorem filmu".

Kurski pytany o to, kto miałby zwrócić pieniądze, odpowiedział, że "to jest sprawa producentów filmu i to oni powinni znaleźć w budżecie pieniądze i je zwrócić, tak, żeby nie budować tego na nieszczęściu ludzi".

Pieniądze miałyby być zwrócone "tym, którzy będą dysponować mieniem Amber Gold i zaspokajać roszczenia oszukanych klientów".

Zdjęcia do filmu "Wałęsa" Wajdy zakończyły się 30 czerwca. Teraz trwają prace postprodukcyjne. Jak zapewniła PAP przedstawicielka producenta filmu, Katarzyna Sikorska, wszystko odbywa się zgodnie z harmonogramem. Premiera zapowiadana jest na początek 2013 r.

Jak informuje na swojej stronie internetowej Polski Instytut Sztuki Filmowej, budżet filmu wyniósł ponad 15 mln zł. Sikorska zapewniła PAP, że kłopoty firmy Amber Gold nie wpłynęły na produkcję filmu "Wałęsa". Budżet filmu był zamknięty już w trakcie realizacji zdjęć.

"Wałęsa" to film opowiadający historię przywódcy Solidarności oraz późniejszego prezydenta Polski Lecha Wałęsy.

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce działająca od 2009 r. Klientom oferowała wysokie oprocentowanie inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku.

O spółce zrobiło się głośno, kiedy problemy finansowe zgłosiły tanie linie lotnicze OLT Express. Amber Gold było ich głównym udziałowcem. W grudniu 2009 r. KNF zawiadomiła Prokuraturę Rejonową w Gdańsku, że Amber Gold może prowadzić działalność bankową bez odpowiedniej licencji.