Król: Tajemnica beznadziejnego stanu telewizji publicznej

Marcin Król
Marcin KrólDGP
4 stycznia 2012

Pewne rzeczy są po prostu niezrozumiałe. A ponieważ mówią, że mnie zmuszą do płacenia abonamentu, więc postanowiłem z okazji świąt poświęcić nieco uwagi telewizji publicznej. Przecież to okres, kiedy każda telewizja powinna się postarać.

Otóż przez ten ponad tydzień TVP nadała jeden dobry film, czyli „Pretty Woman”, który inne – komercyjne – stacje nadały już dotąd około pięćdziesięciu razy. Jeszcze zapowiadająca go spikerka dumnie oznajmiała, że jest to premiera w TVP. Poza tym kompletna nędza, same filmy z kategorii C lub beznadziejne polskie kabarety i po raz piąty lub szósty jeden z Bondów. TVP (nie mówię o TVP Kultura, która jest ostatnio zdecydowanie ciekawsza, ale oglądalność ma, jaką ma, i dużo lepiej nie będzie) lekceważy widza w stopniu gorszącym. Wciąż utrzymuje najwyższą oglądalność, ale to tylko dzięki biednym ludziom, który nie stać na antenę satelitarną. Żeruje na nich. To się wprawdzie wkrótce skończy, ale co z tego. Taka TVP, bez względy na wysiłki prezesów i różnorakich rad, nie ulegnie poprawie, bo musiałaby to być zmiana rewolucyjna. Jest jeden program, który się udał i trwa już wieki, czyli „Jaka to melodia”, i był jeden udany serial, ale już nie do końca, czyli „Ranczo”. Trwa też jeden dobry program publicystyczny, czyli ten prowadzony przez Tomasza Lisa.

To są wyniki pracy setek czy też tysięcy ludzi, którzy – każdy z osobna – nie są specjalnie winni. Którzy mają do dyspozycji ogromne budynki w wielu miastach (nowy potwór w Warszawie), liczne studia, a porównanie tych zasobów technicznych między TVP a TVN, bo miałem do tego okazję kilka lat temu – teraz do TVP już nie chodzę, bo mi się nie chce – sprawia, że teoretycznie TVP powinna być genialna. Teoretycznie, bo w praktyce ogranicza się to do wydawania nieporównanie większych pieniędzy na utrzymanie tych molochów. Ponadto albo TVP źle płaci, albo jest niezdolna do pozyskania dobrych ludzi, czyli spikerów, prezenterów itd., bo tak drętwych twarzy i postaci trzeba chyba specjalnie szukać. Wieją nudą od pierwszej chwili, kiedy tylko się pokażą.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.