Mecenas Roman Nowosielski, jeden z prawnych przedstawicieli rodzin ofiar zbrodni katyńskiej, nt. rozprawy w sprawie skarg katyńskich w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu:

"Rosjanie użyli znów przed Trybunałem pojęcia +wydarzenia katyńskie+. Strzały w tył głowy i śmierć tysięcy ludzi - to nie jest +wydarzenie+. Tak więc znowu mamy do czynienia z butą rosyjską.

To, co jest bardzo ważne, to że rząd polski kategorycznie stoi po naszej stronie i mówi, że to, co się stało w Katyniu podlegało zawsze ściganiu w świetle prawa międzynarodowego. Zatem nieprzeprowadzanie tego postępowania niezależnie od tego, czy Rosja była (w czasie popełnienia tej zbrodni - PAP) związana Europejską Konwencją Praw Człowieka, czy nie, i tak powinna to dochodzenie przeprowadzić. Te przestępstwa bowiem nie podlegały przedawnieniu jako zbrodnie wojenne.

Rosjanie mówią: umorzyliśmy śledztwo, bo - jak się dziś nagle dowiedzieliśmy - zmarli domniemani sprawcy i nie ma dokumentów. Wcześniej nikt nie wiedział, dlaczego. Wiadomo, że to śledztwo toczyło się od 1990 roku i że w 1993 roku komisja ekspertów polsko-rosyjskich przedłożyła prokuraturze rosyjskiej opinie, z której wynikało, kto żyje i kto jest sprawcą. Rosjanie 11 lat czekali, aż oni umrą.

Dalej: strona rosyjska każe nam wierzyć, że wszystko, co ważne w dochodzeniu w sprawie zbrodni katyńskiej stało się przed 1998 rokiem, a więc przed momentem formalnego związania Rosji europejską konwencją. Nie mając dostępu do tych, utajnionych nadal w części akt, nie możemy tego zweryfikować. Mamy przyjąć na wiarę, że wszystko jest tak, jak oni mówią.

(...) Tak jawne zlekceważenie strasburskiego Trybunału przez odmowę udostępnienia mu postanowienia o umorzeniu rosyjskiego śledztwa najlepiej chyba pokazuje intencję tej strony, która nie zamierza ustąpić ani przyznać się do czegokolwiek.

Potrafiliśmy przedstawić w Strasburgu bardzo spójną, rzeczową argumentację, która powinna dać Trybunałowi bardzo dużo do myślenia.

Natomiast strona rosyjska nie przedstawiła nic takiego, co mogłoby obalić trafność argumentacji strony polskiej, wspartej kategorycznie przez rząd".