Debata, która odbyła się w piątek w studiu telewizyjnym Polsat i Polsat News, dotyczyła wyłącznie spraw gospodarczo-społecznych. Trwała ponad 50 minut.

W studiu nie pojawił się prezes PiS Jarosław Kaczyński

Na debatę zostali zaproszeni szefowie partii parlamentarnych. W studiu nie pojawił się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który po południu przebywał poza Warszawą. "Poważne debaty nas interesują. Niepoważne propozycje nas nie interesują" - tak J. Kaczyński odniósł się do zaproszenia na debatę. Do studia telewizji Polsat nie przyszedł także lider SLD Grzegorz Napieralski - z powodu "innych zobowiązań", oraz szef PJN Paweł Kowal, który również jest poza Warszawą.

Tusk z Pawlakiem zadeklarowali, że są gotowi kolejny raz spotkać się na debacie telewizyjnej - już z przedstawicielami opozycji.

Zmniejszenie składki do OFE ma zapewnić "bezpieczeństwo polskich emerytów"

Tusk przekonywał podczas debaty, że zmniejszenie składki do OFE ma zapewnić "bezpieczeństwo polskich emerytów". Pawlak ocenił, że gdyby rząd nie zdecydował się na takie rozwiązanie, Polska mogłaby znaleźć się w sytuacji tak trudnej jak np. w Grecji czy Portugalii.

Premier podkreślił, że rząd nie zgadza na to, "by bezpieczeństwo dzisiejszych emerytów było zagrożone, po to, by bezpieczeństwo emerytów za 10, 20, 30 lat było zagwarantowane". Zdaniem szefa rządu, OFE i pracujące w nich pieniądze "są obarczone bez porównania większym ryzykiem dla przyszłego emeryta niż pieniądze w ZUS".

W ocenie premiera, gdyby Polakom dano wybór pomiędzy emeryturą z ZUS czy z OFE, "ludzie podjęliby decyzję, że prawie wszyscy (wybraliby) ZUS, bo wolą gwarancje państwa, bo są stabilniejsze, niż grę na giełdzie".

Pawlak zwrócił uwagę, że przy okazji zmniejszenia składki kierowanej do OFE zmniejszone zostały także opłaty na zarządzanie tymi środkami i - jak podkreślił - "dzięki temu emerytury też będą większe".

"Gdybyśmy tych zmian nie dokonali, to może byłaby sytuacja jak w Grecji czy w Portugalii, gdzie państwo znalazło się w dużych tarapatach" - uważa prezes PSL.

Tusk i Pawlak przeciwni likwidacji ulgi na dzieci

Tusk i Pawlak byli pytani, czy PO i PSL zamierzają podnosić podatki i reformować system podatkowy w Polsce. Obaj zadeklarowali, że są przeciwni likwidacji ulgi na dzieci.

"Powiedzmy sobie uczciwie - dzisiaj obciążenia podatkowe w Polsce są, powiedziałbym, średnie. Zgadzam się, że szczególnie sposób obliczania VAT-u bywa skomplikowany, ale to nie jest polski wynalazek. PIT jest coraz mniej skomplikowany" - zaznaczył Tusk.

Premier powiedział, że dla bogatych ludzi "150 zł nie robi znacznej różnicy". "Ale dla ludzi średnio i mało zarabiających ulga na dzieci stanowi istotną pomoc. Ja na przykład mam dzieci, które mają dzieci. Dla nich ta ulga na dziecko jest bardzo ważna" - zaznaczył Tusk.

Pawlak powiedział z kolei, że należy wprowadzać takie rozwiązania, które nie będą obciążaniem dla budżetu, a będą dawały korzyści rodzinom, które mają dzieci.

"Chcemy zwiększyć prokreację"

Politycy byli też pytani o kwestie demograficzne. "Chcemy zwiększyć prokreację, chcemy zwiększyć wskaźnik urodzeń. Warto się zastanowić, żeby potraktować dotychczasową ulgę prorodzinną już precyzyjnie jako narzędzie na rzecz zmiany demograficznej, a nie jako pomoc socjalną" - zaznaczył Tusk.

"Rzuciłem już taki pomysł do opracowania przez nasz działa analiz, żeby na przykład zastanowić się, czy aby ulga w podatku prorodzinna nie powinna dotyczyć rodzin, gdzie jest +dwa plus+, jeśli chodzi o dzieci. Ta premia przychodzi za trzecie, czwarte, piąte dziecko" - dodał premier.

Pawlak zauważył, że "mamy na stole kwestie finansowania niań, wsparcia dla rodzin, których oboje rodzice mogą pracować, żeby zatrudnić osobę. To jest też nieduża kwota, ale możliwa do zrealizowania" - zaznaczył.

Różnica zdań przy okazji tematu płacy minimalnej

Różnica zdań między Tuskiem i Pawlakiem pojawiła się przy okazji tematu płacy minimalnej. Obaj zapewniali jednocześnie, że ta kwestia nie będzie "pretekstem do bijatyki".

Tusk zapewnił, że podejmując decyzje dotyczące Polaków zawsze stawiał na rozwój i poszukiwał rozwiązań w zakresie np. płacy minimalnej, gotowych do zaakceptowania przez maksymalną liczbę osób.

Zdaniem Pawlaka warto podnosić płace minimalną. "Uważam, że warto płacę minimalną podnosić do poziomu 50 proc., ale wtedy kiedy kraj się rozwija, gdy mamy np. powyżej 4 proc. PKB" - zastrzegł. Jak mówił, ci, którzy pobierają płacę minimalną, mają elementarną podstawę do tego, by godnie żyć.

"Dobrze, że premier Pawlak od razu powiedział, że tu będziemy w sporze i to nie tylko podczas kampanii, bo o tym często dyskutujemy co roku, kiedy podejmujemy decyzje o tym, o ile ma być wyższa opłaca minimalna" - powiedział Tusk.

Rząd nikomu nie zabierze praw nabytych

Premier kolejny raz zadeklarował, że rząd nikomu nie zabierze praw nabytych. "Mam odwagę powiedzieć, że nie możemy, nie chcemy odebrać praw nabytych. Górnicy, mundurowi, rolnicy - kto nabył prawa (emerytalne), kto dzisiaj jest beneficjentem sytemu, będzie miał te prawa. Koniec dyskusji" - zapowiedział Tusk.

Jak wyjaśnił, konstytucja stanowi, że ten kto dostał przywileje emerytalne, nie może zostać ich pozbawiony.

"Proponuję, aby ci, którzy rozpoczną w przyszłości, np. 1 stycznia 2013, pracę w mundurówkach, wchodzili do powszechnego systemu ubezpieczeń" - oświadczył szef rządu.

Inne zdanie miał prezes PSL, według którego "włączenie do systemu powszechnego (emerytalnego) służb mundurowych będzie bardziej kosztowne i będzie dawało gorsze emerytury".

Pytany o brak zmian w systemie KRUS Tusk powiedział: "Co do KRUS, pewnych przywilejów, szczególnych warunków dla polskich rolników - mogę powiedzieć, że rolnicy mają skutecznego obrońcę, premiera Pawlaka, umiejącego dbać o interesy tej grupy, moim zdaniem czasami aż za bardzo".

Pawlak zauważył, że polscy rolnicy mają mniejsze wsparcie unijne niż np. rolnicy francuscy czy niemieccy. "Dążymy do tego, żeby stopniowo doprowadzić do wyrównania dopłat" - zadeklarował prezes PSL.

Kolejny temat podjęty w debacie przez obu polityków to edukacja i bezrobocie. Tusk przypomniał, że prawie 1 mld złotych zostało przeznaczonych na granty na badania naukowe. Przypomniał też, że nauczyciele dostali "dość wyraźną" podwyżkę etapami - przez cztery lata.

Z kolei Pawlak przypomniał, że był duży spór w rządzie ws. emerytur pomostowych i porozumienia z nauczycielami, bo - jak tłumaczył - "Jolanta Fedak pojechała (wtedy) trochę po bandzie, minister Rostowski zaciskał portfel bardzo mocno".

Odnosząc się do kwestii bezrobocia, premier przyznał, że pracy jest za mało. Ale - jak mówił - połowa nowych miejsc pracy netto w ostatnich dwóch latach powstała w Polsce - biorąc pod uwagę całą Europę.

"Ochronić Polskę przed burzą"

Politycy mówili też, że o sposobach walki z kryzysem gospodarczym. Tusk zapewnił, że rząd koncentruje się na tym, aby "ochronić Polskę przed burzą". "Mam poczucie wyzwania, bo cokolwiek rząd zrobi, będzie za mało. To jest najlepsza motywacja, żeby robić lepiej. Wszyscy oczekują więcej, szybciej i lepiej" - powiedział premier.

Podkreślił, że sytuacja światowej gospodarki jest trudna - analitycy zastanawiają się, czy Stany Zjednoczone stoją u wrót bankructwa, a gospodarka francuska i niemiecka zwalniają do poziomu prawie zero proc. PKB.

Również Pawlak ocenił, że polska gospodarka w dobie kryzysu radzi sobie bardzo dobrze. "To duża zasługa przedsiębiorców, Polaków, którzy są dynamiczni, ambitni" - podkreślił.

"Działania deregulacyjne też pomagają wyprowadzać naszą gospodarkę na bezpieczniejsze wody i dają więcej pola do twórczej i aktywnej działalności dla polskich przedsiębiorców" - mówił Pawlak.

Debatę prowadzłi Jarosław Gugała; w studiu stały dwa puste fotele.