Minister finansów Jacek Rostowski powiedział we wtorek, że zgodzi się na debatę z prof. Zytą Gilowską, o ile zrezygnuje ona z zasiadania w Radzie Polityki Pieniężnej. Minister uważa, że dopóki Gilowska jest członkiem RPP, taka debata byłaby łamaniem prawa.
Reklama

"Chyba nikt poważnie nie myśli, że jeśli nie bałem się debaty z Leszkiem Balcerowiczem, to że będę się bał Zyty Gilowskiej (...) no może poza Jarosławem Kaczyńskim i Adamem Hofmannem, ale myślę, że nikt inny tak nie myśli" - powiedział Rostowski w TVN24.

Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział we wtorek, że Zyta Gilowska "rozjechałaby" ministra finansów Jacka Rostowskiego i dlatego odmówił udziału w debacie z nią.

"Prawda jest taka: pani prof. Gilowska po prostu pana Rostowskiego by - jak to się mówi - rozjechała, zresztą proszę przeczytać jej wywiad w +Uważam Rze+ i po prostu następuje ucieczka, rejterada na krzywych nogach" - powiedział Kaczyński na konferencji prasowej w Puńsku (Podlaskie).

Zdaniem Rostowskiego debata z Gilowską byłaby łamaniem prawa, póki jest ona członkiem RPP. "Nie wyobrażam sobie, że Zyta Gilowska chce łamać prawo. Ja byłbym bardzo szczęśliwy (gdybym mógł) debatować z Zytą Gilowską, ale nie będę przykładał ręki do łamania prawa, jako minister konstytucyjny nie mogę tego robić" - podkreślił szef resortu finansów.

W jego ocenie ustawa o NBP bardzo jasno i precyzyjnie określa, że członkowie RPP nie mogą podejmować działalności publicznej, poza działalnością dydaktyczną, naukową i akademicką.

"Ministrowie konstytucyjni nie mogą przykładać ręki do łamania prawa polskiego. I gdyby tak minister konstytucyjny zrobił, to naraziłby się na pociągnięcie także przed Trybunał Stanu. To jest po prostu nie do pomyślenia" - powiedział Rostowski.

"Szczerze mówiąc, jest zupełnie możliwe, że Zyta Gilowska zrezygnuje z RPP i wtedy niech weźmie na siebie tę odpowiedzialność"

Dodał, że bardzo chętnie spotkałby się na debacie z Gilowską, ale nie póki jest ona członkiem RPP. "Rozumiem, że jest to bardzo dobrze opłacalna funkcja - 26 tys. zł miesięcznie. Znacznie więcej, niż zarabia minister konstytucyjny; wszyscy ministrowie tak samo zarabiają" - podkreślił.

"Szczególnie że uważam, że Zyta Gilowska była złym ministrem finansów. I chętnie bym od niej usłyszał, gdyby była przedstawicielem PiS, jakie plany PiS ma, czy miałby na przyszłość, jeśli chodzi o politykę gospodarczą, gdyby miał wygrać wybory. Ale debata musi być debatą między politykami, którzy chociażby potencjalnie są odpowiedzialni za przyszłą politykę gospodarczą swoich ugrupowań" - podkreślił Rostowski.

W jego ocenie osoba, która jest członkiem RPP, nie może być politykiem i nie może w tej roli występować. "Uważam, że to co teraz PiS zrobił, zachęcając - wydaje się - Zytę Gilowską do debaty, jest takim kolejnym psuciem państwa, w którym PiS się specjalizuje. Bezprawie i niesprawiedliwość - wydawałaby się bardziej adekwatną nazwą po tym naprawdę niesamowitym wyczynie z panią Gilowska, która została w to wciągnięta" - powiedział.

Zdaniem Rostowskiego budżet na 2008, który przygotowała Gilowska, był najbardziej rozrzutnym budżetem "w kontekście bardzo znaczących obniżek podatków. Zyta Gilowska popełniła klasyczny błąd, którego nie wolno robić. Obniżyła podatki, co było dobrą rzeczą, ale w tym samym czasie, zamiast obniżać wydatki, to zwiększyła je więcej niż w jakimkolwiek poprzednim i następnym budżecie" - powiedział.

"Szczerze mówiąc, jest zupełnie możliwe, że Zyta Gilowska zrezygnuje (z RPP - PAP) i wtedy niech weźmie na siebie tę odpowiedzialność" - dodał Rostowski.