W związku z tym, że nie milkną echa wypowiedzi ojca Rydzyka głoszącej, że w Polsce panuje totalitaryzm, warto wyjaśnić, kiedy posługiwanie się tym pojęciem ma sens. Pierwsza zasada to: nienadużywanie silnych sformułowań.
Pamiętam znajomego Włocha, którego żona nazywała faszystą, kiedy jej mówił, że jest dziesiąta rano i pora wstać. Z totalitaryzmem jest jeszcze gorzej.
Mieliśmy w XX wieku do czynienia z dwoma ustrojami, które określamy tym mianem, czyli bolszewizmem i nazizmem. Warunki niezbędne do tego, by określać jakikolwiek ustrój totalitarnym, to rządy jednej partii, terror fizyczny stosowany w celu wymuszenia pożądanych zachowań obywateli oraz kontrola nad ich umysłami. W tym rozumieniu można powiedzieć, że w pełni nigdzie totalitaryzm nie został zrealizowany, bo takiej kontroli, jaką opisuje George Orwell w „Roku 1984”, nad ludzkimi umysłami i duchowością nie udało się osiągnąć. Jeżeli jednak posługujemy się pojęciem totalitaryzmu, to dlatego by odróżnić dyktaturę, despocję, autorytaryzm i inne niedemokratyczne formy sprawowania władzy od tej szczególnej, wyjątkowej i charakterystycznej tylko dla dwu wymienionych przypadków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.