Polska jest beneficjentem olbrzymiego sukcesu gospodarczego, nasz kraj przeżywa jeden z najlepszych okresów w historii. Wiem, to zdanie brzmi, jakbym je pisał z odległej galaktyki. Narzekanie, które zawsze było polską specjalnością, teraz już na całego weszło do dobrego tonu. Polityka... Nie, o polityce w świątecznym czasie pisać nie warto.
Ale narzekanie tak czy inaczej słychać zewsząd. Przedsiębiorcy chyba sami się sobie dziwią, że zdecydowali się na tak karkołomną rzecz jak prowadzenie biznesu, menedżerowie – na zarządzanie firmami. Ekonomiści załamują ręce nad tym, co dzieje się dziś i co będzie się działo jutro. Już wszyscy skarżą się na wszechobecną drożyznę. A w ogóle to będzie jeszcze gorzej.
Czyżby? Warto oderwać się od tej końcówki kwietnia 2011 roku, spojrzeć na naszą rzeczywistość choćby z odrobiną dystansu i co znów pewnie zabrzmi jak głos z innej galaktyki – z odrobiną dumy. Tak, Polska jest ciągle krajem, gdzie żyje się dosyć ciężko, krajem na dorobku, krajem pełnym wad, gdzie jakość rządzenia często woła o pomstę do nieba. Jednocześnie jest krajem, w którym z roku na rok nie jest gorzej, tylko lepiej. Państwem, które notuje przyzwoity wzrost gospodarczy, całkiem nieźle przetrwało kryzys, z którym gorzej poradzili sobie znacznie silniejsi od nas. Dzięki tytanicznemu wysiłkowi wszystkich, także przedsiębiorców i menedżerów, których jedyną wadą jest to, że nie potrafią docenić własnego sukcesu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.