Cztery dni po debacie o OFE najważniejszym problemem jest to, czy Jacek Rostowski miał prawo zwracać się do Leszka Balcerowicza po imieniu.
Balcerowicz w Radiu Tok FM zarzucił adwersarzowi złamanie ustaleń, zgodnie z którymi mieli być na pan. Wczoraj istnieniu takiej umowy zaprzeczył jednak sam Rostowski. Tłumaczył, że używanie innej formy wobec Balcerowicza, z którym zna się od 30 lat, byłoby sztuczne.
Zajrzeliśmy za kulisy debaty. Rostowski na pewno wiedział, jak będzie się zwracał do niego Balcerowicz. Ale obustronnej umowy nie było. Sprawa zaczęła się wraz z ustalaniem reguł spotkania. Przed nim współpracownicy Balcerowicza zabiegali, by panowie zwracali się do siebie oficjalnie. W odpowiedzi Szymon Milczanowski z gabinetu Rostowskiego poprosił, by to uzgodnili między sobą sami zainteresowani.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.