Wikileaks opublikuje dokumenty dotyczące Bank of America. Firmy zajmujące się ochroną systemów komputerowych zbierały materiały mające skompromitować WikiLeaks i uderzyć w jego wiarygodność
Bank of America – wymieniany od kilku tygodni jako następny cel WikiLeaks – próbuje uprzedzić atak. Jak ujawniono, bank jest zamieszany w spisek, który ma zdyskredytować wiarygodność portalu.
Sprawę ujawnił hakerski kolektyw Anonymous, którego członkowie już od dawna angażują się w obronę WikiLeaks. Hakerzy z Anonymous włamali się na serwery HBGary Federal, która zajmuje się ochroną systemów komputerowych oraz bezpieczeństwem sieci, i opublikowali tysiące e-maili wysłanych z firmy. Był to odwet po tym, jak szef HBGary Federal Aaron Barr ogłosiła, że firma zinfiltrowała grupę i ujawniła jej strukturę.
Z korespondencji wynika, że HBGary Federal wraz z dwiema innymi firmami z branży – Palantir Technologies i Berico Technologies – przygotowywały materiały, które mają zaszkodzić portalowi Juliana Assnge’a. Co więcej – robiły to na polecenie prawniczej firmy Hunton and Williams, która reprezentuje bank.
Uderzenie wyprzedzające miało polegać na dostarczaniu WikiLeaks fałszywych dokumentów, tak by zaszkodzić jego wiarygodności oraz cyberatakach przeciw wspierającym stronę dziennikarzom. Jednym z wymienionych z nazwiska w e-mailach jest Glenn Greenwald, publicysta i bloger internetowego magazynu Salon.com, znany m.in. z obrony Bradleya Mamminga, który przekazał WikiLeaks tysiące tajnych dokumentów na temat wojen w Iraku i Afganistanie. – Poziom wsparcia dla WikiLeaks musi być zatrzymany. Bez ludzi takich jak Glenn WikiLeaks się zwinie – napisał m.in. Barr w e-mailu do swoich odpowiedników z Palantir i Berico. Dodał przy tym, że Greenwald i jemu podobni dziennikarze mają wprawdzie liberalno-lewicowe skłonności, ale większość z nich, „jeśli zostanie przyciśnięta”, wybierze raczej swoją karierę zawodową niż sprawę, którą popierają. W innym e-mailu Barr sugerował, że trzy firmy powinny tropić w sieci ludzi przekazujących datki WikiLeaks i ich zastraszać.
Domniemany beneficjent całej historii, czyli Bank of America, nie pojawia się w korespondencji. W wydanym oświadczeniu rzecznik banku podreślił, że nie był on zaznajomiony z przygotowywaną operacją. Ale Hunton and Williams nie zaprzeczyła, by była zaangażowana w sprawę, a HBGary, Palantir i Berico niechętnie przyznały, że korespondencja była prawdziwa.
Pod koniec listopada, po rozpoczęciu publikacji setek tysięcy tajnych depesz z placówek dyplomatycznych USA, Assange zapowiedział, że następnym celem ataku będzie jeden z wielkich amerykańskich banków. Dodał, że dokumenty, którymi dysponuje, stawiają kierownictwo banku i procedury w nim obowiązujące w tak złym świetle, że mogą one doprowadzić do jego upadku.