Viktor Orban obrał ryzykowną strategię wyciągania kraju z zapaści. Wierzy, że uda mu się tego dokonać bez pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i radykalnych cięć wydatków.
Viktor Orban działa w sposób kontrowersyjny, niektórzy twierdzą, że populistyczny. Za to z impetem. Dziura w państwowej kasie, a on obniża podatki obywatelom, chce podnieść pensję minimalną i zrywa współpracę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, odmawiając wymaganych przezeń cięć wydatków. Jednocześnie przekonuje, że radykalnie zredukuje deficyt budżetowy. Jeśli mu się uda, luminarze światowej ekonomii będą przyjeżdżać nad Dunaj po naukę.
Na pewno powinni tu przyjechać politycy i ekonomiści zarzucający Donaldowi Tuskowi i jego rządowi, że nic nie robią. Orbanowi można zarzucić wszystko, tylko nie brak aktywności. Węgrzy nie nadążają już za jego kolejnymi pomysłami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.