Bruksela zapomniała o kryzysie - wydaje miliardy na unijnych urzędników

20 lipca 2010

Bruksela, która chce pilnować budżetów wszystkich państw Unii, sama tworzy cieplarniane warunki dla swojej biurokracji. Podnosi pensje tysięcy urzędników, które kosztują już miliardy euro. W tym roku urzędnik z Brukseli dostanie o 6,9 proc. więcej na swoje konto.

Z jednej strony rosną wydatki Komisji Europejskiej, z drugiej – do walki z kryzysem powstają agendy generujące nowe koszty. Część z nich zyskała w brukselskim slangu nazwę ink castles, czyli zamki z atramentu, w których powstają tysiące stron nikomu niepotrzebnych raportów.

Od 1 stycznia 2011 r. rozpoczną działalność cztery duże instytucje: Europejski Organ Nadzoru Bankowego (EBA), Europejski Organ Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych, Europejski Organ Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych oraz Europejska Rada Oceny Ryzyka Systemowego. Roczny koszt ich utrzymania to 20 mln euro. – Biura wynajęliśmy w Tower42, jednym z najdroższych budynków londyńskiego City – mówi Efstathia Bouli, rzeczniczka EBA.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.