Wójcik: dlaczego główni kandydaci stronią od debat

5 maja 2010

Zawsze lepiej rozmawiać, niż targać się po szczękach – tak mówił w 1988 r. lider OPZZ Alfred Miodowicz, ogłaszając, że jest gotów do debaty z Lechem Wałęsą o pluralizmie związkowym.

Czy czołowi kandydaci na prezydenta A.D. 2010 wybierają targanie się po szczękach, skoro rozmawiać nie chcą? Debaty wyborcze w Polsce nie mają takiej tradycji jak amerykańskie. Ale nie sposób odmówić im jednego: w dwudziestoletniej historii III RP miały wielki wpływ na wyborczy rezultat.

W 1990 r. Stan Tymiński pokazał Wałęsie czarną teczkę. Straszył jej zawartością. Wałęsa żądał, by ją ujawnił. Tymiński tego nie zrobił. Przegrał. Ale nie tylko przez teczkę. Wyborcy woleli nieobliczalnego, ale jednak znanego kandydata niż nieobliczalnego i egzotycznego przybysza z Ameryki Południowej. Debata pokazała to wyraźnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.