Szanghaj od kuchni, czyli jak się rozerwać podczas Expo 2010

1 maja 2010

W Szanghaju rozpoczyna się Expo 2010. Obejrzy je blisko siedemdziesiąt milionów ludzi, znajdą się wśród nich także czytelnicy „DGP”. Kiedy już zmęczą państwa nowoczesne pawilony, warto pamiętać, że największe miasto Chin to mekka smakoszy, stolica wyrafinowanych potraw.

Hitem sezonu ma być tofu cięte w wodzie i rozkwitające na oczach gości niczym chryzantema, będzie je serwować hotel Jingjang. Potrawa udała się dopiero po pięciu próbach. Tofu nie pachnie najlepiej, kucharze liczą na to, że jeśli nie zapachem, to kształtem zachęcą zachodnich gości do konsumpcji.

Szanghaj słynie z serwowania na przystawkę tzw. stuletnich jaj. Na zimno z sosem sojowym, octem winnym lub imbirem. To także potrawa kontrowersyjna dla gości z Zachodu, ale jeśli ktoś przełamie naturalny wstręt, zyska uznanie restauratora. Brązowozielone sfermentowane jaja są w Chinach przysmakiem od co najmniej sześciuset lat. Przygotowanie tego specjału nie ogranicza się tylko do zakopania jajka w ziemi na długie tygodnie. Najpierw gotuje się je, potem umieszcza w blaszanym naczyniu wypełnionym roztworem gliny, niegaszonego wapna, soli, herbaty, łusek ryżowych i wody. Dopiero tak przygotowany, szczelnie zamknięty pojemnik leżakuje około stu dni. Jaja nabierają ciemnego koloru, pachną amoniakiem i siarką.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.