Jan Pospieszalski twierdzi, że o tym, że jeden z bohaterów jego dokumentu „Solidarni 2010” jest aktorem, dowiedział się już po montażu filmu. Zapewnia jednak, że nawet gdyby wiedział to wcześniej, nie wpłynęłoby to na kształt produkcji.
W poniedziałek telewizja publiczna wyemitowała dokument „Solidarni 2010”. Reportaż przygotowany przez Ewę Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego wzbudził wiele kontrowersji. Obok treści, które przypominały fenomen wydarzeń, które miały miejsce w trakcie żałoby narodowej, po tragicznej śmierci prezydenta pojawiły się bowiem wypowiedzi atakujące Rosjan, media czy polityków niezwiązanych z obozem Lecha Kaczyńskiego. Dyskusję podgrzewa fakt, że jednym z głównych bohaterów dokumentu jest aktor – Mariusz Bulski. W ciągu pierwszych 20 minut filmu pojawia się on na ekranie sześć razy. W rozmowie z „DGP” zapewnił, że jego udział w tej produkcji ma charakter prywatny. Nie chciał natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy poinformował twórców reportażu o swojej profesji. I czy za występ przed kamerą zainkasował gażę.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)