Państwo i lojalne wobec władz firmy pracują nad wyszukiwarką, która ma powstrzymać ekspansję koncernu z USA. To kolejny krok w stronę kontroli internetu nad Wołgą. Po tym jak Chińczycy zmusili Google’a do wycofania się z miejscowego rynku, ciężkie czasy dla komputerowego giganta nadchodzą także w Rosji.
Moskwa jednak – w odróżnieniu od Pekinu – rozważa powstrzymanie ekspansji firmy w białych rękawiczkach. Autorem pomysłu jest naczelny ideolog Kremla Władisław Surkow.
– Google to narzędzie do podgryzania Chin za to, że są niedemokratyczne, i sposób wyszarpywania od nich ustępstw gospodarczych – tłumaczył w radiu Echo Moskwy Igor Aszmanow, szef firmy konsultingowej Aszmanow i Partniory. Jego zdaniem koncern dba o interesy Waszyngtonu, więc obrona przed jego ekspansją jest w pełni uzasadniona. – Oni (Google – red.) od dawna współpracują ze specsłużbami – argumentował. Aszmanow i Partniory to jedna z trzech firm, które kosztem 100 mln dol. mają stworzyć podwaliny pod należącą do państwa wyszukiwarkę. Poza nią w projekt ma się zaangażować Rostielekom i ABBYY, software’owa potęga z rosyjskimi korzeniami. Prace, które mogą rozpocząć się jeszcze w tym roku, będzie nadzorować minister łączności Igor Szczogolew.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.