Komentarz: Sukcesy i porażki

dr Agnieszka Łada, Kierownik Programu Europejskiego i Analityk z Instytutu Spraw Publicznych
dr Agnieszka Łada, Kierownik Programu Europejskiego i Analityk z Instytutu Spraw PublicznychInne
8 czerwca 2009

Czarne scenariusze się nie sprawdziły. Polacy nie pobili niechlubnego rekordu z poprzednich wyborów do Parlamentu Europejskiego i poszli do urn. Ponad ¼ uprawnionych do głosowania w lokalach wyborczych to dużo, jeśli porównać frekwencję z tą z 2004 roku (20,8 %); to mało, gdy wspomnieć o 85 % Polaków, którzy są zadowoleni z polskiego członkostwa w Unii Europejskiej, a w większości nie wyrażają tego, czynnie uczestnicząc w tworzeniu Wspólnoty.

Tym razem nie byliśmy na drugim od końca miejscu pod względem wysokości frekwencji. Ale nie należy cieszyć się nadmiernie. 27 % Polaków znalazło się pośród 43 % wszystkich Europejczyków, którzy skorzystali z demokratycznego prawa oddania głosu. To najgorszy wynik ogólnoeuropejskiej frekwencji w historii wyborów powszechnych do PE. Tak niska frekwencja świadczy o spadającym zaufaniu obywateli do polityków oraz o niewiedzy, czym zajmują się posłowie w Strassburgu i Brukseli. Nie pomogły ani zakrojone na szeroką skalę działania profrekwencyjne samego Parlamentu Europejskiego ani kampanie wyborcze poszczególnych partii. W całej Europie, wyniki tych wyborów jednoznacznie to potwierdziły, demokracja przeżywa kryzys i nie bardzo istnieje pomysł, jak z niego wyjść.

Wyraźne zwycięstwo Platformy Obywatelskiej może być uznane za jej prawdziwy sukces. Partie rządzące zwykle dostają od wyborców żółta kartkę. Tymczasem obywatele, głosując na ugrupowanie Donalda Tuska, pokazali, że zgadzają się z jego polityką. Kryzys, którym straszyli przeciwnicy PO, nie zniechęcił Polaków do poparcia tego ugrupowania. Nie bez znaczenia jest tu jednak na pewno fakt, że to właśnie ci wyborcy – lepiej wykształceni, z większych miast i lepiej zarabiający, a więc elektorat Platformy Obywatelskiej, poszli w niedzielę do urn. Polacy nie dali się natomiast przekonać, że atrakcyjną alternatywą byłaby Libertas. Dla populistycznej partii, stanowiącej zbiór różnych polityków nie widzą miejsca w Strassburgu. Wolą tam wysłać ekspertów, ludzi, którzy będą ich godnie reprezentować i mieć znaczenie w strukturach PE. To dobrze zdany egzamin.

dr Agnieszka Łada

Kierownik Programu Europejskiego i Analityk z Instytutu Spraw Publicznych

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Własne

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.