Marek Bogusławski, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego i szef klubu radnych PiS zaznaczył, że uchwała sejmiku województwa przyjmująca stanowisko sprzeciwiające się promocji ideologii LGBT, nie stanowi aktu prawa miejscowego.

"Przedmiotowa uchwała stanowi jedynie formę oświadczenia. Nie ogranicza ona w żadnej mierze mieszkańców oraz prawa do życia zgodnie z ich wyborami życiowymi ich światopoglądem. Tym bardziej nie ogranicza dyskusji w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych mieszkańców" – powiedział.

O anulowanie przyjętej przed rokiem uchwały apelował Grzegorz Świercz z klubu Świętokrzyscy Samorządowcy.

Reklama

"Po raz kolejny los dał nam możliwość wycofania się z tej bezsensownej uchwały. Nie ma czegoś takiego jak ideologia LGBT szczególnie, jeżeli chodzi o transseksualistów. To nie jest ideologia, to choroba, odchylenie od pewnej normy biologicznej. W przypadku gejów i lesbijek nie możemy o tym mówić, natomiast transseksualizm jest pojęciem z zakresu patologii medycznej. Nie możemy tych ludzi eliminować, marginalizować i stwarzać kolejnego frontu do dyskryminacji" - podkreślił.

Zaznaczył, że swoje zdanie wyraża w oparciu o wieloletnie doświadczenie, jako lekarz specjalizujący się w "medycynie rozrodu i mający pojęcie w kwestiach różnicowania płci". "Urodziłem się w województwie świętokrzyskim i bardzo was proszę, dajcie mi żyć w województwie świętokrzyskim, a nie +świętokraśnickim+" – apelował.

Jan Maćkowiak z Koalicji Obywatelskiej zauważył, że chwała wymierzona jest w część mieszkańców województwa świętokrzyskiego, dyskryminuje osoby reprezentujące mniejszości seksualne. Argumentował, że utrzymywanie stanowiska może mieć negatywne skutki finansowe dla regionu świętokrzyskiego i grozi utratą wsparcia zewnętrznego m.in. z funduszy unijnych. W jego ocenie stwierdzenie "ideologia LGBT" zostało wykreowane na potrzeby walki politycznej.

Andrzej Pruś, przewodniczący sejmiku podkreślił, że w sprawie uchwały samorządu województwa sprzeciwiającej się promocji ideologii LGBT wypowiedział się już Wojewódzki Sąd Administracyjny, który oddalił wcześniejsze skargi na przyjęte przez sejmik stanowisko.

"Skoro nie stworzyliśmy aktu prawa miejscowego, który kogokolwiek dyskryminuje, co stwierdził WSA, to skąd ten jazgot w sprawie tej uchwały" - pytał Andrzej Pruś.

Ostatecznie - po ponad półgodzinnej dyskusji - radni nie uwzględnili złożonej skargi. Za jej odrzuceniem głosowało 11 radnych, trzech było przeciw, dwie osoby nie oddały głosu. Natomiast aż 14 radnych było nieobecnych podczas głosowania. (PAP)

Autor: Wiktor Dziarmaga