Reklama

Kropiwnicki, powołując się na doniesienia medialne dotyczące zakupów przez MZ maseczek za 5 mln zł ocenił, że urzędnicy nadużywają swojej władzy.

Poseł KO wskazał również, że w kontekście zakupów wadliwych maseczek nie zadziałały służby państwowe, w tym CBA i ABW.

"To sprawne państwo powinno to kontrolować, powinno robić to CBA, ale ono tego nie robi" - mówił Kropiwnicki.

Poinformował również, że KO złoży wniosek do CBA o kontrolę oświadczeń majątkowych szefa resortu zdrowia.

"Będziemy składali wniosek o kontrolę przez CBA oświadczeń majątkowych ministra Szumowskiego oraz również kontrolę wszystkich zakupów COVID-owskich, czyli tych związanych z pandemią, które realizowało Ministerstwo Zdrowia i inne instytucje publiczne" - powiedział Kropiwnicki.

Podkreślał, że posłowie KO będą "wyjaśniać" tę kwestię "do samego końca".

Z kolei posłanka KO Katarzyna Lubnauer poinformowała, że posłowie KO są na kontroli poselskiej w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. "Nasi posłowie są na kontroli poselskiej w NCB-rze, który tak silnie dotował spółki związane z państwem Szumowskimi" - mówiła Lubnauer.

"Oświadczenie majątkowe pana ministra Szumowskiego wygląda na bardziej bałaganiarskie niż oświadczenie majątkowe pana (prezesa NIK Mariana) Banasia" - dodała.

"Gazeta Wyborcza" podała w minionym tygodniu, że Ministerstwo Zdrowia "przepłacając i bez sprawdzenia jakości kupiło maseczki ochronne za ponad 5 mln zł". "Zarobił na tym instruktor narciarski, przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego. Transakcję ułatwił mu brat ministra zdrowia" - napisano.

Jak twierdzi "GW" między 20 a 30 marca Ministerstwo Zdrowia miało kupić od Łukasza G. 100 tys. maseczek FFP2 i 20 tys. maseczek chirurgicznych. Według gazety resort zapłacił wówczas 4 mln 860 tys. zł. "Czyli 39 zł netto (z VAT ponad 41 zł) za jedną maseczkę FFP2 i ok. 8 zł za chirurgiczną. Przed pandemią maseczki FFP2 kosztowały między 2 a 4 zł za sztukę. Chirurgiczne między 50 gr a 1 zł" - czytamy w "GW". Ministerstwo miało dokupić jeszcze od Łukasza G. 10 tys. maseczek z Ukrainy (48 zł za sztukę) i 3 tys. przyłbic. Jak podała "GW", w kwietniu zakupy sprzętu ochronnego na czas pandemii - w tym także transakcję z Łukaszem G. - zaczęło badać CBA.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, odnosząc się do tych doniesień, zapewniał, że "nikt nikomu nic nie ułatwiał", a każda transakcja jest traktowana w ten sam sposób.

Powiedział, że "gdy pojawiły się w kraju i w Europie wątpliwości dotyczące jakości produktów, zaczęto sprawdzać zasoby i okazało się, że nie zawsze nawet te maseczki, które mają certyfikat spełniają normy i od tego wszystko się zaczyna". Potwierdził, że maseczki, o których napisała gazeta, nie spełniały norm i - w związku z odmową wymiany towaru na adekwatny - zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

Ministra zdrowia wsparł wówczas również premier Mateusz Morawiecki, który zapewniał, że Szumowski ma jego pełne wsparcie. (PAP)

autor: Mateusz Roszak