Włamania, domowe awantury, ucieczki z kwarantanny, alkoholowe libacje, przejazd rządowej kolumny. W policji wszystko słychać, a bohaterowie są znani z imienia i nazwiska.
Wystarczy sprzęt za kilkaset złotych. Bez problemu można kupić go w internecie. W Warszawie w dobrej jakości urządzenia można się zaopatrzyć 200 m od Komendy Stołecznej Policji. Później wystarczy już tylko znaleźć – również w internecie – częstotliwość, na której komunikują się funkcjonariusze. Wtedy świat tajemnic służbowych przestaje być zamknięty – łączność nie jest szyfrowana, nie ma zabezpieczenia kryptograficznego i można słuchać policjantów przy pracy niczym radia. Podawane są dane osobowe, dokładne adresy z numerami mieszkań, numery PESEL, informacje, kto jest w kwarantannie, kto wyszedł z więzienia, kogo nie przyjęli do szpitala psychiatrycznego.
Polska w pigułce
Czytelnik wysłał nam kilkaset nagrań policyjnych meldunków od początku marca do połowy maja. Są z podwarszawskich powiatów, małych lokalnych społeczności, gdzie wszyscy się znają i nawet bez imienia czy nazwiska wiadomo, o kogo chodzi. Domysłów nie trzeba jednak snuć, bo imion, nazwisk, adresów, zgłoszeń i meldunków można słuchać bez przeszkód. W naszej publikacji pozostawiamy je anonimowe.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.