Protestujący przed kancelarią premiera zapowiadają, że będą nocować na ulicy. Na portalach społecznościowych proszą o napoje i pożywienie. Policja legitymuje uczestników demonstracji.
Reklama

"Zostaniemy tu na noc, do jutra" – zapowiedział jeden z liderów protestu przedsiębiorców, kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.

Podkreślił, że uczestnikom protestu nie zależy jedynie na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim. "To, co obiecaliście (pomoc dla przedsiębiorców – PAP) musi być natychmiast przekazywana" – powiedział. W jego ocenie, procedury związane ze wsparciem dla przedsiębiorców są "zbyt długotrwałe”.

Część uczestników protestu została zatrzymana w okolicach placu Na Rozdrożu. Kolejna – przy rządowych budynkach w Alejach Ujazdowskich. Policja legitymuje protestujących. Według relacji przekazywanych na Facebooku przez uczestników demonstracji, po wylegitymowaniu mają zostać oni przepuszczeni dalej, w kierunku głównego budynku kancelarii premiera.

Większość protestujących nie ma zasłoniętych ust i nosa. Nie zachowują między sobą dystansu. Mają z sobą czarną trumnę z wizerunkiem Mateusza Morawieckiego.

Uczestnicy protestu, po wylegitymowaniu przez policję, przeszli naprzeciwko głównego budynku kancelarii premiera. Rozlokowali się na ławkach, chodniku i trawniku przy płocie Łazienek Królewskich. W odpowiedzi na apel o pomoc od darczyńców otrzymali namioty, koce, kuchenki polowe.

Policja została rozlokowana wzdłuż chodnika na skraju jezdni Alei Ujazdowskich. "Zostaniemy tu na noc, do jutra. Jutro będzie nas tu więcej, a pojutrze jeszcze więcej" – zapowiedział jeden z liderów protestu przedsiębiorców, kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.