Sobotnia manifestacja przeciwko przemocy ma być pierwszym organizacyjnym testem nowej lewicowej koalicji. PO nie zamierza dołączyć.
W najbliższą sobotę Razem, SLD i Wiosna Biedronia organizują w Białymstoku marsz przeciw przemocy. To reakcja na to, co się wydarzyło w weekend. Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich” był kilkukrotnie blokowany przez kontrmanifestantów, których sporą część stanowili kibice. – Nie ma przyzwolenia na takie ekscesy. Przemocy jest coraz więcej, także psychicznej czy werbalnej. Zastrasza się ludzi co do możliwości głoszenia ich poglądów. Gdyby lewica nie reagowała, straciłaby wiarygodność – mówi DGP szef SLD Włodzimierz Czarzasty. Jan Mróz z Wiosny Biedronia dodaje: – To sprzeciw wobec nienawiści, nietolerancji, dzielenia społeczeństwa przez polityków na lepszy i gorszy sort. Od mowy nienawiści do przestępstw z nienawiści jest krok. Potrzebne jest opamiętanie i masowy sprzeciw społeczny.
To będzie pierwszy organizacyjny test nowo powstającej koalicji. W tej sprawie może dojść do przeciągania liny między PO a lewicą. Politycy PO krytykują PiS i obciążają odpowiedzialnością za zajścia w Białymstoku, ale w marszu politycznej konkurencji nie zamierzają brać udziału. – Białystok jest dobrą trampoliną dla lewicy, ale jeśli lewica się wzmocni, to PO straci.