Dzisiaj minister Jacek Czaputowicz przedstawi w Sejmie założenia polskiej polityki zagranicznej.
Reklama
Najbliższy rok upłynie pod znakiem rocznic. Pierwsza w kolejności będzie 15. rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej. 1 maja wraz z nami do Wspólnoty wstąpiło dziewięć państw. Według naszych informacji trwają zabiegi, by w dniu rocznicy do Warszawy przyjechali szefowie rządów pozostałych krajów. Miałaby to być nie tylko okazja do podsumowania członkostwa, ale również przygotowanie wspólnej koncepcji na unijny szczyt w rumuńskim mieście Sybinie, do którego dojdzie osiem dni po rocznicowym spotkaniu w polskiej stolicy. Szczyt liderów 27 państw członkowskich – już po planowanym na 29 marca wyjściu Wielkiej Brytanii – ma nadać nowy impet europejskiej integracji. Nasza dyplomacja chce przygotować wspólny grunt dla regionu.
Następnie czekają nas obchody 30. rocznicy wyborów 4 czerwca. To temat kontrowersyjny w kraju, ale dyplomaci są przekonani, że nie można oddać tego pola innym. – Są polityczne aspekty tej rocznicy, ale w polityce zagranicznej musimy je obchodzić – mówi nam źródło dyplomatyczne. Dyplomacja chce więc przypomnieć, że nigdzie indziej, jak tylko w Polsce, został zapoczątkowany proces, którego zwieńczeniem był upadek muru berlińskiego.
Na koniec cyklu 1 września przypada 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Chociaż te obchody mogą stanowić największe wyzwanie organizacyjne, to ich koncepcji jeszcze nie ma. Obok zaproszeń dla Donalda Trumpa, Angeli Merkel i Emmanuela Macrona brane jest również pod uwagę zaproszenie przywódców sześciu państw Partnerstwa Wschodniego. A to oznaczałoby, że na obchody do Polski, obok liderów Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Azerbejdżanu i Armenii, zostałby zaproszony prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. – To nie jest wykluczone – słyszymy w źródłach dyplomatycznych. Natomiast ”raczej mówimy nie„ zaproszeniu Władimira Putina.
O nadchodzących rocznicach i ich znaczeniu w wymiarze polityki zagranicznej będzie dzisiaj mówić Czaputowicz w exposé. Będzie to jego drugie programowe wystąpienie jako szefa MSZ. Szef dyplomacji będzie najpewniej kłaść akcent na konferencję bliskowschodnią i na to, że jej organizacja w Warszawie będzie służyła podtrzymaniu dobrych relacji z Amerykanami. Urobek z tego spotkania to przede wszystkim powołanie siedmiu grup eksperckich, które mają pracować przez najbliższy rok nad ustalonymi w Warszawie problemami dotyczącymi Bliskiego Wschodu. Efekty ich pracy mają zostać zaprezentowane podczas konferencji w przyszłym roku, która – jak się dowiadujemy – ma pokazać, że w polskiej stolicy został zapoczątkowany ”proces warszawski„.
Wystąpienie szefa MSZ w Sejmie wywoła dyskusję, bo odpowiedź szykuje już opozycja. Robert Tyszkiewicz z Platformy Obywatelskiej ocenia dyplomację w wydaniu Czaputowicza jako ”totalną katastrofę„. – Po swoim poprzedniku Witoldzie Waszczykowskim odziedziczył konflikt z Unią Europejską o sądy, po czym dodał do nich kolejne: z Amerykanami i Izraelem o ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, z Ukrainą o historię, z Iranem o konferencję bliskowschodnią – wymienia poseł PO.